{"id":999,"date":"2019-03-31T10:42:05","date_gmt":"2019-03-31T08:42:05","guid":{"rendered":"http:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=999"},"modified":"2019-03-31T10:42:05","modified_gmt":"2019-03-31T08:42:05","slug":"wiernosc","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=999","title":{"rendered":"WIERNO\u015a\u0106"},"content":{"rendered":"<p>Umieraj\u0105c, ojciec zostawi\u0142 nie tylko nas. Zostawi\u0142 te\u017c psa, czarnego kundla, nam, nie mieli\u015bmy wyboru. Pies wygl\u0105da\u0142 jak wyp\u0142osz, stercz\u0105ca sier\u015b\u0107 na grzbiecie, chudy, w\u0105ski tu\u0142\u00f3w na nieproporcjonalnie d\u0142ugich \u0142apach, od razu by\u0142o jasne, \u017ce szarik to z niego nie wyro\u015bnie. Gdy go wzi\u0119li\u015bmy, mia\u0142 prawie rok, a starsza pani, kt\u00f3ra uratowa\u0142a go jako zasikan\u0105 szczeni\u0119c\u0105 kulk\u0119, nie mia\u0142a ju\u017c si\u0142y i nie mog\u0142a si\u0119 nim d\u0142u\u017cej zajmowa\u0107.<\/p>\n<p>Ojciec, ju\u017c na rencie, m\u00f3g\u0142, spacery z psem by\u0142y mu jak najbardziej wskazane przez troskliw\u0105 medycyn\u0119, musia\u0142 dba\u0107, by sztuczne t\u0119tnice, kt\u00f3re mu wszczepili, nie zapcha\u0142y si\u0119 za szybko. Mia\u0142y cztery lata gwarancji, dos\u0142ownie, i ani dnia.<\/p>\n<p>Przywi\u0105zali si\u0119 do siebie jak tylko mog\u0105 przywi\u0105za\u0107 si\u0119 do siebie pies i cz\u0142owiek. Ojciec mia\u0142 podej\u015bcie do zwierz\u0105t, z lud\u017ami wychodzi\u0142o mu gorzej. Nauczy\u0142 kundla wielu sztuczek, a ten wydawa\u0142 si\u0119 odgadywa\u0107 jego \u017cyczenia i nastroje. Czasem my\u015bla\u0142em, \u017ce \u0142\u0105czy ich co\u015b wi\u0119cej ni\u017c ca\u0142\u0105 reszt\u0119 naszej rodziny. Mo\u017cliwe, \u017ce by\u0142a to choroba.<\/p>\n<p>Pami\u0119tam, jak pies pr\u00f3bowa\u0142 liza\u0107 ran\u0119, kt\u00f3ra otworzy\u0142a si\u0119 ojcu na nodze, \u017caden stygmat, zwyczajna martwica tkanek. I ojciec czasem mu pozwala\u0142, przera\u017caj\u0105c matk\u0119. To by\u0142o jeszcze przed operacj\u0105, potem rana si\u0119 zagoi\u0142a, tylko cz\u0119\u015b\u0107 martwej tkanki stwardnia\u0142a i stercza\u0142a na piszczelu jak kawa\u0142ek ko\u015bci, od ko\u015bci jednak bielsza. Pies chcia\u0142 usun\u0105\u0107 t\u0119 naro\u015bl, liza\u0142, pr\u00f3bowa\u0142 j\u0105 skruszy\u0107 albo odgry\u017a\u0107, ale delikatnie, ostro\u017cnie, patrz\u0105c w oczy cz\u0142owieka, czy nie pojawia si\u0119 w nich b\u00f3l. W ko\u0144cu martwa tkanka odpad\u0142a sama, chocia\u017c ojciec troch\u0119 jej pom\u00f3g\u0142, obc\u0105\u017ckami.<\/p>\n<p>Ojciec zabiera\u0142 psa wsz\u0119dzie, pod koniec \u017cycia ca\u0142e dnie sp\u0119dza\u0142 na dzia\u0142ce, polubi\u0142 samotno\u015b\u0107, cho\u0107 kiedy\u015b mia\u0142 wielu przyjaci\u00f3\u0142, od serca i od kieliszka, je\u015bli to nie to samo. Nie potrafi\u0142 usiedzie\u0107 w miejscu, gna\u0142o go, ci\u0105gn\u0119\u0142o, topi\u0142o. Teraz w\u0142\u00f3czy\u0142 si\u0119 pies, nie, nie ucieka\u0142, po prostu nie wraca\u0142 ze spaceru. Macha\u0142 ogonem, ale nie s\u0142ucha\u0142 przywo\u0142ywania, szed\u0142, gdzie go ponios\u0142o, mo\u017ce on wiedzia\u0142, gdzie i po co, ja mia\u0142em wra\u017cenie, \u017ce w\u0142\u00f3czy si\u0119 dla samego w\u0142\u00f3czenia. Przestrze\u0144 miasta nale\u017ca\u0142a do niego, ka\u017cde miejsce m\u00f3g\u0142 obsika\u0107, stawa\u0142o si\u0119 jego miejscem na ziemi, na chwil\u0119. Pieski \u015bwiat, wcale nie taki z\u0142y. Gdy mia\u0142 fantazj\u0119, odwiedza\u0142 nawet babk\u0119, mieszkaj\u0105ca w odleg\u0142ej dzielnicy. Naburmuszona, odprowadza\u0142a go potem na pasku od sukienki.<\/p>\n<p>Po \u015bmierci ojca pies nie chcia\u0142 zostawa\u0107 w domu sam, ucieka\u0142 na podw\u00f3rko przed blokiem, dziesi\u0119\u0107 pi\u0119ter po schodach z kapciem w z\u0119bach, cho\u0107by matka uwa\u017ca\u0142a nie wiem jak, wychodz\u0105c do pracy. Wr\u00f3ci\u0107 na g\u00f3r\u0119 nie potrafi\u0142, mo\u017ce nie chcia\u0142. W ko\u0144cu zabrali\u015bmy go do du\u017cego miasta, w kt\u00f3rym studiowali\u015bmy, tam te\u017c czasem szed\u0142 w rajz\u0119 i wraca\u0142, zawsze, po wielu godzinach. My te\u017c w ko\u0144cu wr\u00f3cili\u015bmy do R., troch\u0119 przypadkiem, nie, nie chodzi\u0142o o matk\u0119, wtedy ju\u017c znowu nie by\u0142a sama. Chyba czu\u0142a si\u0119 jeszcze m\u0142oda, zdolna do przywi\u0105zania, a mo\u017ce nie o uczucia tu sz\u0142o, mo\u017ce nie umia\u0142a \u017cy\u0107 tak bez nikogo, po prostu.<\/p>\n<p>W tamtych czasach m\u0119\u017cczy\u017ani umierali m\u0142odo, zwykle na serce, kobiety wzrusza\u0142y si\u0119 \u0142atwo, p\u0142aka\u0142y na filmach, \u015blubach i chrzcinach, rozpacza\u0142y na pogrzebach, ale ostatecznie musia\u0142y by\u0107 bez serca, skazane na d\u0142ugie \u017cycie, potem ju\u017c najcz\u0119\u015bciej samotne. Tym cz\u0119\u015bciej, \u017ce zwykle dzieci by\u0142y jak wierne psy, warcza\u0142y, gdy kto\u015b nowy siada\u0142 w fotelu ojca. Czasem nawet obra\u017ca\u0142y si\u0119, na \u015bmier\u0107.<\/p>\n<p>Matka ze \u015bmierci\u0105 w ko\u0144cu si\u0119 jako\u015b u\u0142o\u017cy\u0142a, mia\u0142a na ni\u0105 sw\u00f3j spos\u00f3b, m\u00f3wi\u0142a na przyk\u0142ad: my\u015bla\u0142am, \u017ce umr\u0119, tak mi by\u0142o niedobrze, no wczoraj to te\u017c umiera\u0142am, tak przed pierwsz\u0105, inhalatory nie pomaga\u0142y, ani vestibo, ani sebri, normalnie umiera\u0142am, ale nie umar\u0142am, nie, tym razem, cho\u0107 nikt nie wie, jak ja si\u0119 m\u0119cz\u0119, umar\u0142abym ju\u017c, to by\u0142by spok\u00f3j, i wy by\u015bcie mieli, bym was nie m\u0119czy\u0142a.<\/p>\n<p>Nie umiera\u0142a jednak, oczywi\u015bcie, czeka\u0142a na zaprzeczenia i zagadywa\u0142a \u015bmier\u0107, na \u015bmier\u0107. Im starsza, tym \u0142atwiej p\u0142yn\u0119\u0142o jej to gadanie, potokami, do s\u0142uchawki, niewa\u017cne by\u0142o, kto jest po drugiej stronie, nie milk\u0142a i nie s\u0142ucha\u0142a, nie potrzebowa\u0142a odpowiedzi, jakby tylko chcia\u0142a nagada\u0107 si\u0119 na zapas.\u00a0 No przecie\u017c nie s\u0142ysz\u0119 dobrze, m\u00f3w bardziej do s\u0142uchawki, czekaj, prze\u0142o\u017c\u0119 do lepszego ucha. M\u00f3wi\u0142a coraz wolniej i coraz g\u0142o\u015bniej, zn\u00f3w to samo, mniej wi\u0119cej, umiera\u0142a, ale nie umar\u0142a, spa\u0142a, ale si\u0119 przebudzi\u0142a, za wcze\u015bnie, nic nie b\u0119dzie robi\u0107, dzisiaj, ale tamto to musi, mi\u0119so, bo przecie\u017c nie wyrzuci, kilo dziesi\u0119\u0107, kosztowa\u0142o, osiemna\u015bcie z\u0142otych w promocji. W stokrotce, no przecie\u017c gdzie?<\/p>\n<p>G\u0142uch\u0142a rzeczywi\u015bcie, naprawd\u0119 s\u0142ysza\u0142a gorzej, wi\u0119c nada\u0142a sobie prawo do nies\u0142uchania, skupiona na sobie, na dniu i materii, stawiaj\u0105cych coraz wi\u0119kszy op\u00f3r, w strachu, \u017ce nie poradzi, gdy pomoc nie przyjdzie, tylko swoja mo\u017ce by\u0107 ta pomoc, on, ona, oni. Kargulowa gramatyka, sami swoi, bo nikogo obcego za pr\u00f3g nie wpu\u015bci, \u017cadnej tam kobity do sprz\u0105tania, pani do okien, sam umyjesz, jak b\u0119dziesz m\u00f3g\u0142, jak odpoczniesz, troch\u0119, tylko szybko, bo wiosna, a tamta to przecie\u017c nie wiadomo, kto to jest. Ty wiesz? No to wiesz, ale ja nie wiem.<\/p>\n<p>Rozbiera\u0142a si\u0119 coraz wcze\u015bniej, zaraz po lokalnych wiadomo\u015bciach o siedemnastej trzydzie\u015bci, i k\u0142ad\u0142a, pod ko\u0142derk\u0105 ciep\u0142o, a potem do s\u0142uchawki rozbiera\u0142a te swoje dni i noce na elementy pierwsze, a mo\u017ce i ostatnie, rozmienia\u0142a na drobne: k\u0142ucia, \u015bciskania, dyszenie i duszenie si\u0119, nogi jak z waty albo jak z o\u0142owiu, inhalacje, frustracje, no tak si\u0119 zdenerwowa\u0142am, gdzie ten telefon, idioci politycy w telewizorze, \u0142obuzy, o czym oni m\u00f3wi\u0105, coraz mniej rozumia\u0142a, coraz mniej by\u0142o do rozumienia, ale dzi\u0119ki nim nie zasypia\u0142a; a i jeszcze ranki, na nogach, i w\u0142osy, nigdy nie goj\u0105ce si\u0119 i nigdy nie uczesane jak trzeba; i to za oknem, s\u0105siedzi, go\u0142\u0119bie chc\u0105 gniazdo, akurat u niej, u nikogo innego, do sza\u0142u mnie doprowadz\u0105 zasra\u0144ce, a pijani i \u0107puny przed blokiem, a teraz jeszcze po\u017cary, drugi w ci\u0105gu miesi\u0105ca &#8211;<\/p>\n<p>\u2013 i m\u00f3wi o tym bez przerwy, nie daj\u0105c sobie przerwa\u0107, ale, ale \u017ceby tylko nie pomy\u015bleli, \u017ce ona si\u0119 tak rozczula, bo naprawd\u0119 ju\u017c nie mo\u017ce, nawet kiedy musi, nie narzeka przecie\u017c, m\u00f3wi tylko; przecie\u017c musz\u0119, odpowiada, gdy upominam, \u017ceby si\u0119 oszcz\u0119dza\u0142a, przecie\u017c nikt tego nie zrobi za ni\u0105, ale t\u0105 pod\u0142og\u0119 to musisz zrobi\u0107 koniecznie, dawno nie by\u0142a robiona, jak si\u0119 czujesz, wygl\u0105dasz na zm\u0119czonego, ruszaj si\u0119 wi\u0119cej i piwa nie pij, ale przyjdziesz, wiem, \u017ce upa\u0142, dokucza mi przecie\u017c, zobaczy\u0142by\u015b jak tu jest. Zobacz\u0119, na pewno, ma\u0142o co jest tak pewne.<\/p>\n<p>Zakupy te\u017c robi\u0142a na zapas, jak do schronu przeciwatomowego albo jakby jutro mieli zakaza\u0107 handlu nie tylko w niedziele, zamawia\u0142a na wyrost i donos, niech b\u0119dzie, zostanie, to zamro\u017c\u0119, ususz\u0119, w ko\u0144cu nie wiadomo, kiedy zn\u00f3w przyjdziesz, kiedy kto\u015b przyjdzie, cho\u0107 przecie\u017c zawsze wiadomo, i kiedy, i kto, je\u015bli ja nie b\u0119d\u0119 m\u00f3g\u0142. Kiedy\u015b rzeczywi\u015bcie zjawia\u0142em si\u0119 rzadziej, raz na miesi\u0105c, telefon musia\u0142 wystarczy\u0107, zreszt\u0105 nie by\u0142a sama, \u0141ysy przychodzi\u0142 codziennie, robi\u0142 drobne us\u0142ugi, zakupy, naprawy, op\u0142aty.<\/p>\n<p>By\u0142 mistrzem bycia, powszedniego, sta\u0142ego, zwyczajnego, obiad, gazetka, zmywanie, podgl\u0105danie s\u0105siad\u00f3w, obgadywanie. Weso\u0142y, pod\u015bpiewywa\u0142, \u017cartowa\u0142, by\u0142 cierpliwy. Do czasu, znika\u0142 zwykle, a w\u0142a\u015bciwie niezwykle, bo zawsze ci\u0119\u017cko obra\u017cony, gdy tylko pojawia\u0142y si\u0119 k\u0142opoty, choroba, szpital. \u017by\u0142 lekko, motylek ze sporym\u00a0 brzuchem, \u015bciemniacz, lawirant, dzia\u0142acz, by\u0142y. Wychodzi\u0142 na swoje, a potem wraca\u0142, przyjmowany zawsze ostatni raz, ju\u017c na pewno ostatni. Stara\u0142em si\u0119 go nie spotyka\u0107, gdy si\u0119 da\u0142o.<\/p>\n<p>Zacz\u0105\u0142 pojawia\u0107 si\u0119 chyba nied\u0142ugo po \u015bmierci ojca, dobrze nie wiem, przyje\u017cd\u017ca\u0142em wtedy tylko na soboty i niedziele. Raz si\u0119 zasiedzia\u0142, dos\u0142ownie, w podkoszulku na rami\u0105czka, zadomowiony wyra\u017anie, nie da\u0142o si\u0119 ukry\u0107, nawet nie pr\u00f3bowa\u0142. Wita\u0142em si\u0119 z matk\u0105, w kuchni, r\u0119ce mia\u0142a uwalane m\u0105k\u0105, robi\u0142a pierogi, uwielbia\u0142em je, on chyba te\u017c.<\/p>\n<p>Nastawia\u0142a wod\u0119, m\u00f3wi\u0142a, m\u00f3wi\u0142a, troch\u0119 skr\u0119powana, pl\u0105ta\u0142a by si\u0119 pewnie, gdyby nie lilipucie wymiary kuchni, ca\u0142kiem \u015blepej na dodatek. Udawa\u0142em, \u017ce nic nie widz\u0119, zagadywa\u0142em, co\u015b w\u0142a\u015bnie opowiada\u0142em, ma\u0142o wa\u017cnego, gdy us\u0142yszeli\u015bmy warczenie, dziwne i obce, nasz pies nigdy tak nie warcza\u0142. Pomieszkiwa\u0142 ju\u017c wtedy z nami w du\u017cym mie\u015bcie, wi\u0119c gdy przyje\u017cd\u017cali\u015bmy do rodzinnego domu, obw\u0105chiwa\u0142 najpierw k\u0105ty, jakby ci\u0105gle szuka\u0142, w ko\u0144cu k\u0142ad\u0142 si\u0119 przed fotelem, w kt\u00f3rym kiedy\u015b posiadywa\u0142 ojciec, zrezygnowany, z pyskiem opartym na przednich \u0142apach.<\/p>\n<p>Tym razem jednak fotel nie by\u0142 pusty, siedzia\u0142 w nim \u0141ysy, ale siedzia\u0142 tak, jakby ju\u017c bardzo chcia\u0142 wsta\u0107. Nie m\u00f3g\u0142 jednak, ba\u0142 si\u0119, pies le\u017ca\u0142 przed jego stopami, \u015bci\u0105gn\u0105\u0142 wargi, pokazuj\u0105c wszystkie z\u0119by, a potem, nie przestaj\u0105c warcze\u0107, pazurami prawej \u0142apy zacz\u0105\u0142 szarpa\u0107 kapcie na nogach \u0141ysego, mocno, a\u017c tamten j\u0119kn\u0105\u0142. Go\u015b\u0107 mia\u0142 na nogach kapcie ojca, pozna\u0142em, by\u0142y prawie nowe, widocznie matce szkoda by\u0142o wyrzuci\u0107.<\/p>\n<p>Zawo\u0142a\u0142em psa, nie chcia\u0142 odpu\u015bci\u0107, w ko\u0144cu poszli\u015bmy na spacer. Szed\u0142 na smyczy, przy nodze, tak\u017ce potem, gdy odpi\u0105\u0142em go w parku. Wr\u00f3cili\u015bmy wi\u0119c szybko, matka by\u0142a ju\u017c sama. Kilka miesi\u0119cy p\u00f3\u017aniej wr\u00f3cili\u015bmy do R. na dobre, przynajmniej wtedy nam si\u0119 tak wydawa\u0142o. Wyje\u017cd\u017ca\u0142em jednak cz\u0119sto, do pracy, na akord, kilka, kilkana\u015bcie dni poza domem. Nie wiem, czy poszed\u0142 mnie szuka\u0107 i zab\u0142\u0105dzi\u0142, cho\u0107 nie b\u0142\u0105dzi\u0142 nigdy, nawet w obcym lesie, ale by\u0142 przecie\u017c coraz starszy. A mo\u017ce sta\u0142o si\u0119 co\u015b gorszego.<\/p>\n<p>Szukali\u015bmy d\u0142ugo, po ca\u0142ym mie\u015bcie, wtedy okaza\u0142o si\u0119, \u017ce nie jest wcale takie ma\u0142e. By\u0142em nawet w schronisku, psy rzuca\u0142y si\u0119 na siatk\u0119 kojc\u00f3w, gryz\u0142y druty, wy\u0142y i ujada\u0142y, cho\u0107 nie wszystkie, niekt\u00f3re ju\u017c jakby pogodzi\u0142y si\u0119 z losem. Wiadomym, bo wtedy te najd\u0142u\u017cej siedz\u0105ce w schroniskach usypiano, zupe\u0142nie legalnie, tak si\u0119 nazywa\u0142o to zabijanie, jak ko\u0142ysanka.<\/p>\n<p>Jeden z zamkni\u0119tych ps\u00f3w by\u0142 szczeg\u00f3lnie g\u0142o\u015bny, skam\u0142a\u0142 i szczeka\u0142 jakby mnie zna\u0142, nawet troch\u0119 podobny do naszego kundla. To nie by\u0142 on, przecie\u017c nie zapomnia\u0142bym go w ci\u0105gu kilku dni, ale potem jeszcze d\u0142ugo budzi\u0142em si\u0119 w nocy i my\u015bla\u0142em, czy aby na pewno, a je\u015bli si\u0119 pomyli\u0142em, je\u015bli to tylko tam wygl\u0105da\u0142 inaczej, w\u015br\u00f3d tych innych ps\u00f3w, st\u0142oczonych w ciasnych boksach na niewielkiej przestrzeni. Czy naprawd\u0119 m\u00f3g\u0142bym go nie pozna\u0107?<\/p>\n<p>Jeszcze p\u00f3\u017aniej, po kilkunastu latach, matka trafi\u0142a do szpitala, to wtedy zacz\u0119\u0142a swoje codzienne umieranie. Potrzebne by\u0142y jakie\u015b stare papiery medyczne, pojecha\u0142em wi\u0119c do jej mieszkania i zacz\u0105\u0142em szuka\u0107 tam, gdzie kaza\u0142a. Nie by\u0142o, wyci\u0105gn\u0105\u0142em kolejn\u0105 szuflad\u0119 z kredensu, wysypa\u0142em papiery na pod\u0142og\u0119, \u017ceby niczego nie przegapi\u0107.<\/p>\n<p>Na samym dnie le\u017ca\u0142o kilkana\u015bcie kopert przewi\u0105zanych gumk\u0105 recepturk\u0105. Sparcia\u0142\u0105, jak si\u0119 okaza\u0142o, bo gdy wzi\u0105\u0142em paczk\u0119 w d\u0142o\u0144, gumka rozpad\u0142a si\u0119 i uwolni\u0142a koperty. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 by\u0142a porozrywana niedbale, jakby kto\u015b bardzo si\u0119 spieszy\u0142, a nie mia\u0142 no\u017ca pod r\u0119k\u0105. Cz\u0119\u015b\u0107 wyra\u017anie pognieciona, kto\u015b potem pr\u00f3bowa\u0142 je prostowa\u0107. Zacz\u0105\u0142em czyta\u0107, bezmy\u015blnie, pierwszy z brzegu list, kt\u00f3ry wysun\u0105\u0142 si\u0119 z ozdobnej koperty. Kto\u015b pisa\u0142, \u017ce nie mo\u017ce si\u0119 doczeka\u0107 nast\u0119pnego spotkania, \u017ce poca\u0142unki, \u017ce pami\u0119ta, nie mo\u017ce tak d\u0142u\u017cej, czeka, kocha, nieortograficznie, przez samo ha. Pisa\u0142a kobieta, do ojca, mojego, dawno, bardzo, ale nie a\u017c tak, \u017ceby mnie nie by\u0142o, co zeznawa\u0142y kulfoniaste daty, pomazane szmink\u0105, odbit\u0105 nieudolnie pod podpisem. Pisa\u0142a kobieta, ale nie moja matka, matka nigdy nie robi\u0142a b\u0142\u0119d\u00f3w.<\/p>\n<p>Litery rozmywa\u0142y mi si\u0119 w oczach, zmierzcha\u0142o. Wcisn\u0105\u0142em niedoczytany papier nie patrz\u0105c, sk\u0105d go wyci\u0105gn\u0105\u0142em, wrzuci\u0142em koperty do szuflady, byle jak, mieszaj\u0105c chronologi\u0119, przyrzuci\u0142em je rachunkami, zap\u0142aconymi przed czasem, na wszelki wypadek, i wynikami analiz medycznych, diagnozami z krwi i ko\u015bci.<\/p>\n<p>Potem siedzia\u0142em nie zapalaj\u0105c \u015bwiat\u0142a. Przez chwil\u0119 mia\u0142em wra\u017cenie, \u017ce s\u0142ysz\u0119 skrobanie psich pazur\u00f3w \u015blizgaj\u0105cych si\u0119 po \u015bwie\u017co zapastowanym parkiecie. Z\u0142udzenie.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Umieraj\u0105c, ojciec zostawi\u0142 nie tylko nas. Zostawi\u0142 te\u017c psa, czarnego kundla, nam, nie mieli\u015bmy wyboru. Pies wygl\u0105da\u0142 jak wyp\u0142osz, stercz\u0105ca sier\u015b\u0107 na grzbiecie, chudy, w\u0105ski tu\u0142\u00f3w na nieproporcjonalnie d\u0142ugich \u0142apach, od razu by\u0142o jasne, \u017ce szarik to z niego nie [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[486,484,485,487,270,355,483],"class_list":["post-999","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii","tag-choroba","tag-kundel","tag-list","tag-matka","tag-ojciec","tag-pies","tag-wiernosc"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/999","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=999"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/999\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1000,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/999\/revisions\/1000"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=999"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=999"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=999"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}