{"id":857,"date":"2017-12-12T12:24:33","date_gmt":"2017-12-12T10:24:33","guid":{"rendered":"http:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=857"},"modified":"2017-12-12T13:34:14","modified_gmt":"2017-12-12T11:34:14","slug":"pamiec-nieodswietna","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=857","title":{"rendered":"Pami\u0119\u0107 nieod\u015bwi\u0119tna"},"content":{"rendered":"<p>Ta kamienica tkwi w mojej pami\u0119ci mocno, jak twarda, wyj\u0105tkowo dobrze wypalona ceg\u0142a w starym murze, pokruszonym i zwietrza\u0142ym. Tu poznawa\u0142em dziewczyn\u0119, kt\u00f3r\u0105 poznaj\u0119 do dzi\u015b, tu na kilka pierwszych miesi\u0119cy swojego \u017cycia zamieszka\u0142 m\u00f3j syn. Miejsce tak osobiste, \u017ce nie wszystko wypada o nim napisa\u0107. Lepiej zas\u0142oni\u0107 si\u0119 anegdot\u0105.<\/p>\n<p>Barwnych opowie\u015bci o s\u0105siadach i przechodniach wystarczy\u0142oby na d\u0142ugi tekst. Zacz\u0105\u0107 by si\u0119 mog\u0142y ju\u017c w bramie, kt\u00f3ra \u015bmierdzia\u0142a dentyst\u0105, bo z niej wchodzi\u0142o si\u0119 do gabinet\u00f3w stomatologicznych. Przyjmowa\u0142 tu od rana do nocy s\u0142ynny w\u0105sacz o r\u0119kach kowala, wybawca dla wszystkich, co nie chcieli albo nie zd\u0105\u017cyli bawi\u0107 w leczenie. W\u0105sacz te\u017c si\u0119 nie bawi\u0142, wi\u0119c klient\u00f3w mu nie brakowa\u0142o. Wariuj\u0105cych z b\u00f3lu, gdy nawet trucie nerwa czystym spirytusem nie pomaga\u0142o. Doktorowi zapach \u015brodka znieczulaj\u0105cego nie przeszkadza\u0142, przeciwnie, by\u0142 mu chyba mi\u0142y, bo kto by wytrzyma\u0142 tyle b\u00f3lu i poszarpanych dzi\u0105se\u0142, zatykanych tamponami z gazy, przyklejaj\u0105cej si\u0119 do podniebienia.<\/p>\n<p>To tu, na pierwszym pi\u0119trze oficyny, na prawo od bramy, w mieszkaniu te\u015bci\u00f3w, z pokojami w amfiladzie i wysokachnymi sufitami, biesiadowali\u015bmy z kadr\u0105 wojskowej komendy uzupe\u0142nie\u0144, mieszcz\u0105cej si\u0119 po s\u0105siedzku, pod pi\u0119\u0107dziesi\u0105tym drugim. Chcia\u0142em odroczy\u0107 wcielenie do armii, a oni byli \u017cyczliwi, do dna. Spili\u015bmy si\u0119 wszyscy, ale do wojska poszed\u0142em tylko ja, oni ju\u017c tam byli.<\/p>\n<p>S\u0105siedniej kamienicy z WKU ju\u017c nie ma, ale wyburzenie jej nie by\u0142o aktem sprawiedliwo\u015bci dziejowej, lecz dzia\u0142aniem niewidzialnej r\u0119ki rynku, sprawnie prowadz\u0105cej kopark\u0119 i spychacz. W mieszkaniu te\u015bci\u00f3w \u017cyje ju\u017c kto\u015b inny, wi\u0119c pozosta\u0142a pami\u0119\u0107.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Na \u017beromskiego pi\u0119\u0107dziesi\u0105t moi te\u015bciowie wprowadzili si\u0119 w po\u0142owie ubieg\u0142ego wieku, w czasie, gdy lud wchodzi\u0142 (Wa\u017cykiem, Wa\u017cykiem) do \u015br\u00f3dmie\u015bcia, zajmuj\u0105c miejsca odebrane innym. O tych innych zapominano r\u00f3wnie szybko jak o b\u00f3lu z\u0119ba po wyrwaniu. Kiepskie por\u00f3wnanie, bo w tutejszej historii, o kt\u00f3rej moi te\u015bciowie nigdy nie s\u0142yszeli, krwi wi\u0119cej ni\u017c w dziurawym dzi\u0105\u015ble. Nie s\u0142yszeli, cho\u0107 zamieszkali tu, gdzie si\u0119 wydarzy\u0142a, kilkana\u015bcie lat p\u00f3\u017aniej.<\/p>\n<p>W nocy z 10 na 11 sierpnia 1945 roku w mieszcz\u0105cej si\u0119 w kamienicy przy \u017beromskiego 50 siedzibie \u017cydowskiej sp\u00f3\u0142dzielni \u201ePraca\u201d nieznani do dzi\u015b sprawcy zamordowali czworo \u017byd\u00f3w. Troje z nich, dwudziestoletni J\u00f3zef Gutman i jego po\u015blubiona kilka dni wcze\u015bniej \u017cona, dziewi\u0119tnastoletnia Bela Apel oraz starszy od nich krawiec Tanchem Gutman, wr\u00f3cili do Radomia, ocalawszy z wojny. Czwart\u0105 ofiar\u0105 by\u0142 sowiecki oficer, Aron Get\u0142ach, ciekaw podobno tego, co pozostali prze\u017cyli.<\/p>\n<p>Raczej nie by\u0142 to napad rabunkowy. Ofiary zosta\u0142y co prawda bestialsko por\u017cni\u0119te, jakby kto\u015b je torturowa\u0142, ale mordercy nie zabrali ani o\u015bmiuset marek z szafy sp\u00f3\u0142dzielni, ani warto\u015bciowych towar\u00f3w. Trop prowadzi gdzie indziej: wczesnym latem 1945 roku w mie\u015bcie pojawi\u0142y si\u0119 ulotki, w kt\u00f3rych \u201ewyraziciel g\u0142osu Spo\u0142ecze\u0144stwa Polskiego\u201d poleca\u0142 \u017bydom wynie\u015b\u0107 si\u0119 z Radomia pod gro\u017ab\u0105 bezwzgl\u0119dnych kar. Tak si\u0119 sk\u0142ada, \u017ce data, kt\u00f3r\u0105 \u00f3w \u201eg\u0142os\u201d \u017bydom wyznaczy\u0142, nie jest w polskiej celebrze oboj\u0119tna: mieli si\u0119 wynie\u015b\u0107 do 15 sierpnia.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Histori\u0119 t\u0119 opisano niedawno w dw\u00f3ch ksi\u0105\u017ckach: \u201eFa\u0142szerzach pieprzu\u201d Moniki Sznajderman i \u201eDomu, kt\u00f3rego nie by\u0142o\u201d \u0141ukasza Krzy\u017canowskiego. Oboje autorzy zostali przed tygodniem laureatami Radomskiej Nagrody Literackiej.<\/p>\n<p>Krzy\u017canowski jest radomianinem, kt\u00f3ry nie mieszka ju\u017c w tym mie\u015bcie, ale jest z nim zwi\u0105zany emocjonalnie: dzieci\u0144stwem, m\u0142odo\u015bci\u0105, rodzin\u0105, widokiem z okna na dawne getto. Monika Sznajderman rodzinne zwi\u0105zki z Radomiem odkry\u0142a niedawno, by\u0142a tu zaledwie kilka razy. Wi\u0119c l\u017cej jej ocenia\u0107.<\/p>\n<p>Dla niej Radom jest \u201emiastem nieistniej\u0105cym\u201d: pustawe niedzielnie ulice, t\u0142umek wychodz\u0105cy z ko\u015bcio\u0142a, dziko zaro\u015bni\u0119ta ulica patetycznie opisana przez miejscowego opowiadacza. I niepami\u0119\u0107 o nich, przodkach Moniki Sznajderman, wyp\u0119dzonych lub zamordowanych \u017bydach. Miasto, kt\u00f3rego nie ma, bo nie pami\u0119ta.<\/p>\n<p>Niepami\u0119\u0107 dotyka dzi\u015b wielu miejsc w monoetnicznej Polsce. Nie pami\u0119tamy o \u017bydach, Niemcach, Rosjanach, grekokatolikach, \u0141emkach i innych, kt\u00f3rych przep\u0119dzono albo sami ich przep\u0119dzili\u015bmy, z naszego \u015bwiata lub pami\u0119ci. Po werdykcie jury Monika Sznajderman napisa\u0142a, \u017ce dzi\u0119kuje, bo Radom jednak chce pami\u0119ta\u0107 o s\u0105siadach. Mi\u0142o.<\/p>\n<p>Nie wiem, czego chce Radom. G\u0142osowa\u0142em na te ksi\u0105\u017cki nie z perwersyjnej przyjemno\u015bci \u017cycia w mie\u015bcie nieistniej\u0105cym ani z potrzeby wyr\u00f3wnywania krzywd czy przywracania pami\u0119ci. Nie wierz\u0119 ani w jedno, ani w drugie: niczego nie da si\u0119 wyr\u00f3wna\u0107, niczego nauczy\u0107 czy cho\u0107by zrozumie\u0107. \u201eTylko teraz wszystko wydaje si\u0119 gotowe, sko\u0144czone, niepowtarzalne, ostateczne, straszliwie szybkie i przera\u017aliwie mroczne, tak jak przysz\u0142o; teraz, kiedy patrzymy wstecz, kiedy si\u0119 ogl\u0105damy za siebie. No i oczywi\u015bcie, je\u015bli z g\u00f3ry znamy los.\u201d \u2013 napisa\u0142 Imre Kertesz w \u201eLosie utraconym\u201d.<\/p>\n<p>Dla mnie ksi\u0105\u017cki Sznajderman i Krzy\u017canowskiego s\u0105 wa\u017cne w\u0142a\u015bnie dlatego, \u017ce pokazuj\u0105 wybi\u00f3rcze mechanizmy pami\u0119ci, te wybielacze sumie\u0144, i przypominaj\u0105 o granicach ludzkiej kondycji, od kt\u00f3rej nie ma ucieczki. Jakby\u015bmy si\u0119 nie zarzekali, tamten los by\u0142 losem ludzkim, nie nieludzkim. Ludzkie s\u0105 i zbrodnia, i zapomnienie, i szcz\u0119\u015bcie. Zapisane w jednym zdaniu.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>A doko\u0142a trwa orgia niepami\u0119ci i gorszej od niej pami\u0119ci sfa\u0142szowanej. Ci wszyscy lukiernicy pami\u0119ci, wzdychaj\u0105cy do COPu, Gdyni i \u201eaniguzika\u201d, milcz\u0105cy za\u015b o Narutowiczu, Berezie, pacyfikacjach i majowym puczu. Te wszystkie przebieranki, mundurki obdziargane w combatanckie naszywki, \u201epatriotyczne\u201d naklejki na samochodach. Polska zakotwiczona w walce, na \u015bmier\u0107 i \u017cycie, bardziej na \u015bmier\u0107, rekonstruowan\u0105 coraz realistyczniej przez przebiera\u0144c\u00f3w. Wiadomo, w\u0142adza nad opowie\u015bci\u0105 daje w\u0142adz\u0119 nad emocjami i umys\u0142ami.<\/p>\n<p>Dlatego coraz g\u0142o\u015bniej tupi\u0105 pochody, przemarsze z proporcami, rozgrzane racami koloru krwi i po\u017caru. B\u00f3g na ustach zawini\u0119tych w kibolski szalik, \u015bmier\u0107 wrogom ojczyzny. Zamaskowane twarze wirtualnych bohater\u00f3w, tocz\u0105cych wirtualne boje, na razie na s\u0142owa i symbole: zdrobnia\u0142y mieczyk jeszcze nie wyr\u00f3s\u0142 w krzy\u017c gamma.<\/p>\n<p>A to wszystko w imi\u0119 historii &#8211; nieprze\u017cytej, wyobra\u017conej albo zmanipulowanej. Tupi\u0105 i krzycz\u0105 pokolenia, kt\u00f3re nie znaj\u0105 wojny i w wi\u0119kszo\u015bci nigdy nie musia\u0142y nawet przez chwil\u0119 trzyma\u0107 karabinu. Pokolenia obrazkowych opowie\u015bci, filmowych i komputerowych strzelanek, zwyci\u0119skich batalii wygrywanych w pi\u0105tym \u017cyciu, w si\u00f3dmym niebie.<\/p>\n<p>Zn\u00f3w bana\u0142, ale z tych, co nigdy do\u015b\u0107: realne \u017cycie jest jedno, dlatego wa\u017cne s\u0105 osobiste opowie\u015bci, o \u017cyciu prze\u017cytym i \u017cyciu przerwanym. Wa\u017cne s\u0105 osobiste rekonstrukcje i indywidualna pami\u0119\u0107, nie boj\u0105ca si\u0119 emocji, jak ksi\u0105\u017cki Sznajderman i Krzy\u017canowskiego. Nie mamy nic pr\u00f3cz opowie\u015bci.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>\u2026wi\u0119c w\u00f3dka wypita pod pi\u0119\u0107dziesi\u0105tym nie pomog\u0142a i osiedlono mnie na rok w E., ponurym w\u00f3wczas mie\u015bcie garnizonowym, z lini\u0105 tramwajow\u0105, kt\u00f3ra obje\u017cd\u017ca\u0142a chyba wszystkie tutejsze jednostki wojskowe i z kt\u00f3rej mo\u017cna by\u0142o ogl\u0105da\u0107 puste miejsca po wyburzonych budynkach. Poniemieckich, tu te\u017c co\u015b by\u0142o po-, i pami\u0119\u0107 te\u017c by\u0142a dziurawa. Opowiadano, \u017ce kamienie z wyburzanych budynk\u00f3w trafia\u0142y na odbudow\u0119 stolicy, tak po sprawiedliwo\u015bci, dziejowej.<\/p>\n<p>Starych, pruskich koszar nie ruszono, zmienili si\u0119 tylko lokatorzy. Grube, zimne mury, d\u0142ugie korytarze z \u017co\u0142nierskimi salami po obu stronach, wystarczaj\u0105co obszerne, by zebra\u0107 kompani\u0119 na apel z obowi\u0105zkowym odliczaniem. Rok gapienia si\u0119 na burozielone olejne lamperie, maskuj\u0105ce wszelki kolor w trzeszcz\u0105cym \u015bwietle jarzeni\u00f3wek. Na \u015bcianach propaganda, historia w obrazkach i has\u0142ach. Rodzina N., patroni jednostki: by\u0142o ich o\u015bmioro, prawdziwa polska rodzina, wszyscy aktywni cz\u0142onkowie PPR, gdy gin\u0119li z r\u0105k faszyst\u00f3w, najm\u0142odszy mia\u0142 12 lat.<\/p>\n<p>Korytarz podzielony na rejony do sprz\u0105tania, najgorszy rejon to palarnia i \u0142azienki, szczota, \u015bciera, t\u0142ok. Zewn\u0105trz te\u017c podzielone na rejony: teren o\u015brodkaszkolenia rozleg\u0142y, zielonoburo od mundur\u00f3w, b\u0142ota, \u015bniegu pobrudzonego spalinami ze star\u00f3w, skot\u00f3w, bewup\u00f3w, wyje\u017cd\u017caj\u0105cych codziennie w pole. Spaliny szeroko rozwiewa\u0142 wiatr, bo tu wia\u0142o nieustannie, depresyjnie, od morza. Brudny \u015bnieg przewraca\u0142o si\u0119 na drug\u0105 stron\u0119, gdy mia\u0142a przyjecha\u0107 inspekcja. Naprawd\u0119.<\/p>\n<p>Na szcz\u0119\u015bcie ju\u017c latem wystrzelali\u015bmy ca\u0142y zapas amunicji, prawie przeterminowanej, wi\u0119c w pluch\u0119 nie trzeba by\u0142o wyciera\u0107 si\u0119 po strzelnicach. Ale bro\u0144 czy\u015bcili\u015bmy regularnie, zgodnie z mistycznym erotyzmem, z jakim podchodzili do niej dow\u00f3dcy i armijne regulaminy. Musztra, liczenie i czyszczenie broni, wojskowe nabo\u017ce\u0144stwa, nieko\u0144cz\u0105ca si\u0119 litania t\u0142umionych bluzg\u00f3w.<\/p>\n<p>Przed \u015bwi\u0119tami, kiedy z koszar wyje\u017cd\u017cali prawie wszyscy, odbywa\u0142o si\u0119 co\u015b na kszta\u0142t niedzielnej sumy. Korytarze zastawiano sto\u0142ami, na kt\u00f3rych czy\u015bcili\u015bmy \u017celastwo. Wszyscy razem, pilnie i pospiesznie, bo stawk\u0105 by\u0142 wyjazd na urlop, a sp\u00f3\u017anienie si\u0119 na lokalny poci\u0105g z E. do M. mog\u0142o oznacza\u0107 nawet o kilkana\u015bcie godzin d\u0142u\u017csz\u0105 podr\u00f3\u017c do domu, dla wi\u0119kszo\u015bci bardzo odleg\u0142ego.<\/p>\n<p>Sadystyczne poczucie w\u0142adzy w taki dzie\u0144 kr\u0119ci\u0142o dow\u00f3dc\u00f3w lepiej ni\u017c tania w\u00f3dka w kasynie, ale nas i tak dopada\u0142o jakie\u015b nietutejsze rozlu\u017anienie. Tak naprawd\u0119 i my, i oni mieli\u015bmy do\u015b\u0107 i chcieli\u015bmy od tych mur\u00f3w odpocz\u0105\u0107. Grali\u015bmy swoje role, ale bez przej\u0119cia.<\/p>\n<p>Nawet nie zauwa\u017cyli\u015bmy zmierzchu, by\u0142 grudzie\u0144, wi\u0119c koniec dnia niewiele si\u0119 r\u00f3\u017cni\u0142 od \u015bwitu i po\u0142udnia. O\u0142owiane chmury sprawia\u0142y, \u017ce \u015bwiat pod brudn\u0105 kopu\u0142\u0105 wygl\u0105da\u0142 jak nieprzydzielony nikomu rejon. Troch\u0119 \u017cartowali\u015bmy, troch\u0119 gadali\u015bmy p\u00f3\u0142g\u0142osem, cichli\u015bmy, widz\u0105c ju\u017c miejsca, do kt\u00f3rych pozwolono nam na kilka dni wr\u00f3ci\u0107. I w taki milkn\u0105cy zmierzch uderzy\u0142y wystrza\u0142y, nie jeden czy dwa, seria, z automatu, d\u0142ugo t\u0142uk\u0105ca si\u0119 mi\u0119dzy s\u0105siednimi budynkami.<\/p>\n<p>Dopadli\u015bmy do okien: przy magazynie na dziedzi\u0144cu jednostki wartownik pochyla\u0142 si\u0119 nad kszta\u0142tem, nieokre\u015blonym, wcale \u2013 jak w powie\u015bci wojennej &#8211; nie przypominaj\u0105cym cz\u0142owieka. Zawirowa\u0142o.<\/p>\n<p>Nosze, sanitariusze biegn\u0105cy z wartowni, \u015bnieg t\u0142umi\u0105cy rozdeptuj\u0105cy go tupot, cisza, tylko gwizd wiatru wpuszczonego przez otwarte okno. Karetka jecha\u0142a d\u0142ugo, ale i tak nie mia\u0142a po co. Wr\u00f3cili\u015bmy do sto\u0142\u00f3w, zdali\u015bmy ka\u0142asze i pojechali\u015bmy do dom\u00f3w. Gdy wr\u00f3cili\u015bmy do E., okaza\u0142o si\u0119, \u017ce prokuratura ma ju\u017c rekonstrukcj\u0119 wydarze\u0144.<\/p>\n<p>Tamtego dnia na warcie stali uczniowie ze szko\u0142y podoficer\u00f3w zawodowych, pierwszy rocznik. M\u0142odzi ludzie, kt\u00f3rzy w armii doka\u0144czali szko\u0142\u0119 \u015bredni\u0105, staj\u0105c si\u0119 jednocze\u015bnie zawodowymi \u017co\u0142nierzami. M\u00f3wili\u015bmy o nich \u201ekonie\u201d, tak si\u0119 przyj\u0119\u0142o dawno temu, pewnie dlatego, \u017ce przez pierwsze miesi\u0105ce tupali godzinami na placu apelowym. Poza musztr\u0105 uczono ich strzelania, czo\u0142gania i walki wr\u0119cz. Sami chcieli.<\/p>\n<p>Po przysi\u0119dze dostawali bro\u0144 i stawali na warcie. Ten zastrzelony by\u0142 ze starszej klasy, mia\u0142 wolne i przyszed\u0142 po\u017cartowa\u0107 z m\u0142odego. Zakry\u0142 twarz kominiark\u0105, skrada\u0142 si\u0119 jak na filmie, w ko\u0144cu waln\u0105\u0142 w metalowe drzwi, ha\u0142a\u015bliwie, z kopa. Wartownik zareagowa\u0142, jak kaza\u0142 regulamin: dwa razy st\u00f3j-bo-strzelam, potem bez-ostrze\u017cenia, ale tamten by\u0142 coraz bli\u017cej. Prze\u0142adowa\u0142 wi\u0119c bro\u0144, jak \u0107wiczy\u0142 to wiele razy. Wtedy \u017cartowni\u015b odpu\u015bci\u0142.<\/p>\n<p>M\u0142ody nie mia\u0142 \u017calu, nie, normalnie, w wojsku trzeba mie\u0107 jaja. Pewnie po\u015bmiali si\u0119 obaj, mo\u017ce nawet starszy pochwali\u0142 m\u0142odego. Ten zeznawa\u0142 potem, \u017ce gadali takie tam, o regulaminie, zaj\u0119ciach, \u0107wiczeniach. Pokazywali sobie chwyty obezw\u0142adniaj\u0105ce, odebra\u0107 bro\u0144 nie jest wcale trudno, trzeba tylko wiedzie\u0107 jak i gdzie chwyci\u0107, jak szarpn\u0105\u0107. Seria z niezabezpieczonego ka\u0142asznikowa wesz\u0142a starszemu pod \u017cebra, na ukos, w stron\u0119 serca. Tak to sobie rekonstruowali\u015bmy, po \u015bwi\u0119tach.<\/p>\n<p>W domach tamtych dwu nikt pewnie nie \u015bwi\u0119towa\u0142. A by\u0142y to \u015bwi\u0119ta Bo\u017cego Narodzenia, ustanowione na pami\u0105tk\u0119 narodzin pewnego \u017byda, kt\u00f3ry przyszed\u0142, by zbawia\u0107. Zanim zacz\u0105\u0142, Herod nakaza\u0142 wyr\u017cn\u0105\u0107 niewini\u0105tka. Tak m\u00f3wi opowie\u015b\u0107, jedna z najwa\u017cniejszych opowie\u015bci \u015bwiata.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Niewa\u017cne, czy to opowie\u015b\u0107 prawdziwa. Wa\u017cniejsze, \u017ce pokazuje, co chcemy pami\u0119ta\u0107, a o czym wolimy zapomnie\u0107.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Ta kamienica tkwi w mojej pami\u0119ci mocno, jak twarda, wyj\u0105tkowo dobrze wypalona ceg\u0142a w starym murze, pokruszonym i zwietrza\u0142ym. Tu poznawa\u0142em dziewczyn\u0119, kt\u00f3r\u0105 poznaj\u0119 do dzi\u015b, tu na kilka pierwszych miesi\u0119cy swojego \u017cycia zamieszka\u0142 m\u00f3j syn. Miejsce tak osobiste, \u017ce [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[251,250,253,252,14,249],"class_list":["post-857","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii","tag-dom-ktorego-nie-bylo","tag-falszerze-pieprzu","tag-lukasz-krzyzanowski","tag-monika-sznajderman","tag-radom","tag-zeromskiego-50"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/857","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=857"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/857\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":860,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/857\/revisions\/860"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=857"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=857"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=857"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}