{"id":829,"date":"2015-01-12T11:55:41","date_gmt":"2015-01-12T09:55:41","guid":{"rendered":"http:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=829"},"modified":"2015-01-12T11:55:41","modified_gmt":"2015-01-12T09:55:41","slug":"obcy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=829","title":{"rendered":"Obcy"},"content":{"rendered":"<p>Taki zbieg okoliczno\u015bci: w dniu, w kt\u00f3rym francuskie s\u0142u\u017cby zabijaj\u0105 islamskich terroryst\u00f3w zgodnie z ich \u017cyczeniem, w podczytywanych od tygodnia \u201eKsi\u0119gach Jakubowych\u201d Olgi Tokarczuk trafiam na pewien akapit. Brzmi on tak:<\/p>\n<p>\u201e\u2026gdy tylko my, obcy, \u017cyj\u0105c mi\u0119dzy tamtymi, przyzwyczaimy si\u0119 i zagustujemy w urokach tego \u015bwiata, zaraz zapomnimy, sk\u0105d\u017ce\u015bmy przyszli i jakie jest nasze pochodzenie. Wtedy sko\u0144czy si\u0119 nasza niedola, lecz za cen\u0119 zapomnienia o w\u0142asnej naturze, i to jest najbole\u015bniejszy moment naszego losu, losu obcego. Dlatego musimy przypomina\u0107 sobie o w\u0142asnej obco\u015bci i pami\u0119\u0107 t\u0119 piel\u0119gnowa\u0107 jak co\u015b najdro\u017cszego. Rozpozna\u0107 \u015bwiat jako miejsce naszego wygnania, rozpozna\u0107 jego prawa jako obce, cudze\u2026\u201d.<\/p>\n<p>Te s\u0142owa, w powie\u015bci b\u0119d\u0105ce wyznaniem \u017cydowskich mistyk\u00f3w- odszczepie\u0144c\u00f3w, mogliby r\u00f3wnie\u017c wypowiedzie\u0107 bracia A. i wsp\u00f3\u0142dzia\u0142aj\u0105cy z nimi B., niech ich imiona zapomniane b\u0119d\u0105 na zawsze.<\/p>\n<p>Ale wszyscy, kt\u00f3rzy parysk\u0105 zbrodni\u0119 t\u0142umaczy\u0107 by chcieli \u0142atwo \u2013 spo\u0142eczn\u0105 i ekonomiczn\u0105 alienacj\u0105, nieskuteczn\u0105 asymilacj\u0105 kulturow\u0105 czy religijnym fanatyzmem, powinni przypomnie\u0107 sobie inn\u0105 powie\u015b\u0107, napisan\u0105 przez Francuza, kt\u00f3ry nie mia\u0142 z\u0142udze\u0144 co do ludzkiej kondycji.<\/p>\n<p>Czy pami\u0119tacie, jakie zdarzenia ko\u0144cz\u0105 pierwsz\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 \u201eObcego\u201d Alberta Camusa? Zaczyna si\u0119 wszystko niby typowo, jak wiele b\u00f3jek toczonych od dziesi\u0119cioleci przez europejskich i arabskich Francuz\u00f3w (a tak\u017ce wiele b\u00f3jek toczonych gdzie indziej, przez wielu innych, kt\u00f3rych nie dzieli ani j\u0119zyk, ani wyznanie czy rasa). Pojawia si\u0119 n\u00f3\u017c, krew z rozbitych nos\u00f3w arabskich robotnik\u00f3w oraz z rozci\u0119tego ramienia Rajmunda, w ko\u0144cu rewolwer. Jest jednak po\u0142udnie, s\u0142o\u0144ce pali niemi\u0142osiernie, nikt nie ma ochoty walczy\u0107. Arabowie wycofuj\u0105 si\u0119, n\u00f3\u017c i rewolwer pozostaj\u0105 w kieszeniach letnich spodni, protagoni\u015bci z przedmie\u015b\u0107 rozchodz\u0105 si\u0119 w swoje strony.<\/p>\n<p>A potem dzieje si\u0119 co\u015b nieoczekiwanego. Meursault nie wchodzi z Rajmundem do domku Massona, bo przera\u017ca go wysi\u0142ek, na jaki trzeba si\u0119 zdoby\u0107, by wcz\u0142apa\u0107 na pierwsze pi\u0119tro. \u201eAle \u017car by\u0142 tak wielki, \u017ce sta\u0107 nieruchomo pod o\u015blepiaj\u0105cym deszczem, kt\u00f3ry spada\u0142 z nieba, tak\u017ce by\u0142o ci\u0119\u017cko. Zosta\u0107 czy p\u00f3j\u015b\u0107 \u2013 na jedno wychodzi\u0142o. Po chwili zawr\u00f3ci\u0142em na pla\u017c\u0119 i zacz\u0105\u0142em i\u015b\u0107 przed siebie. (\u2026) Ca\u0142y ten \u017car skupi\u0142 si\u0119 na mnie i stawia\u0142 op\u00f3r moim krokom. Za ka\u017cdym razem, kiedy czu\u0142em na twarzy jego gor\u0105cy powiew, zaciska\u0142em z\u0119by, zaciska\u0142em pi\u0119\u015bci w kieszeniach spodni, pr\u0119\u017cy\u0142em si\u0119 ca\u0142y, \u017ceby pokona\u0107 s\u0142o\u0144ce i to mroczne, wal\u0105ce si\u0119 na mnie oszo\u0142omienie.<\/p>\n<p>[\u2026] Pomy\u015bla\u0142em o ch\u0142odnym \u017ar\u00f3de\u0142ku za ska\u0142\u0105. Pragn\u0105\u0142em odnale\u017a\u0107 szmer jego wody, pragn\u0105\u0142em uciec od s\u0142o\u0144ca, wysi\u0142ku i p\u0142aczu kobiet, pragn\u0105\u0142em znale\u017a\u0107 wreszcie cie\u0144 i odpoczynek. Ale kiedy podszed\u0142em bli\u017cej, zobaczy\u0142em, \u017ce ten facet Rajmunda wr\u00f3ci\u0142.<\/p>\n<p>By\u0142 sam. Le\u017ca\u0142 na wznak z r\u0119kami pod g\u0142ow\u0105, czo\u0142o mia\u0142 w cieniu, cia\u0142o na s\u0142o\u0144cu. Jego kombinezon dymi\u0142 w \u017carze. By\u0142em nieco zdziwiony. Dla mnie ta historia zosta\u0142a zako\u0144czona, przyszed\u0142em tutaj nie my\u015bl\u0105c o niej.\u201d<\/p>\n<p>Dalej rzeczy tocz\u0105 si\u0119 automatycznie, jak dobrze naoliwiony mechanizm. R\u0119ka Araba zaciska si\u0119 w kieszeni spodni na r\u0119koje\u015bci no\u017ca, d\u0142o\u0144 Meursault odnajduje w kieszeni marynarki ch\u0142\u00f3d rewolweru. Trwa milczenie i bezruch, m\u0119\u017cczyzn dzieli dziesi\u0119\u0107 metr\u00f3w roz\u017carzonej s\u0142o\u0144cem pla\u017cy. \u201eJu\u017c od dw\u00f3ch godzin dzie\u0144 nie posuwa\u0142 si\u0119 naprz\u00f3d, od dw\u00f3ch godzin zarzuci\u0142 kotwic\u0119 w oceanie wrz\u0105cego metalu.\u201d<\/p>\n<p>Jeszcze nic &#8211; wydaje si\u0119 \u2013 nie jest przes\u0105dzone. \u201ePomy\u015bla\u0142em, \u017ce wystarczy, \u017cebym wykona\u0142 p\u00f3\u0142obr\u00f3t, i wszystko si\u0119 sko\u0144czy. Ale z ty\u0142u naciera\u0142a na mnie t\u0119tni\u0105ca s\u0142o\u0144cem pla\u017ca. Zrobi\u0142em par\u0119 krok\u00f3w w kierunku \u017ar\u00f3de\u0142ka. Arab nie poruszy\u0142 si\u0119. Mimo wszystko by\u0142 jeszcze do\u015b\u0107 daleko. Prawdopodobnie wskutek cienia, kt\u00f3ry mu pada\u0142 na twarz \u2013 wygl\u0105da\u0142 tak, jakby si\u0119 u\u015bmiecha\u0142. Czeka\u0142em. Oparzelizna s\u0142oneczna si\u0119gn\u0119\u0142a ju\u017c moich policzk\u00f3w, czu\u0142em jak na brwiach zbieraj\u0105 mi si\u0119 krople potu. To by\u0142o to samo s\u0142o\u0144ce co w dniu pogrzebu mamy i jak wtedy najbardziej bola\u0142o mnie czo\u0142o, a wszystkie t\u0119tna wali\u0142y na raz pod sk\u00f3r\u0105. To z racji tej oparzelizny, kt\u00f3rej nie mog\u0142em ju\u017c d\u0142u\u017cej znosi\u0107, zrobi\u0142em krok naprz\u00f3d. Wiedzia\u0142em, \u017ce to jest g\u0142upie, \u017ce nie uwolni\u0119 si\u0119 od s\u0142o\u0144ca przesuwaj\u0105c si\u0119 o krok. Ale zrobi\u0142em ten krok, tylko jeden krok naprz\u00f3d. Tym razem Arab, nie wstaj\u0105c, wyci\u0105gn\u0105\u0142 n\u00f3\u017c i pokaza\u0142 mi go w s\u0142o\u0144cu. Jak d\u0142uga iskrz\u0105ca si\u0119 klinga, \u015bwiat\u0142o wytrys\u0142o ze stali i dotkn\u0119\u0142o mi czo\u0142a. W tej samej chwili pot, nagromadzony na brwiach, sp\u0142yn\u0105\u0142 mi nagle na powieki i pokry\u0142 je ciep\u0142ym, g\u0119stym woalem. Pod t\u0105 zas\u0142on\u0105 z \u0142ez i soli moje oczy zaniewidzia\u0142y. Czu\u0142em ju\u017c tylko obuchy s\u0142o\u0144ca na czole i nieco zatarty, \u015bwietlisty miecz dobywaj\u0105cy si\u0119 z no\u017ca, kt\u00f3ry by\u0142 ci\u0105gle przede mn\u0105. Ta ognista szpada przebija\u0142a mi rz\u0119sy i rani\u0142a obola\u0142e oczy. I w\u0142a\u015bnie wtedy wszystko si\u0119 zako\u0142ysa\u0142o. Morze przynios\u0142o gor\u0105cy, ci\u0119\u017cki podmuch. Wydawa\u0142o mi si\u0119, \u017ce niebo p\u0119k\u0142o wzd\u0142u\u017c i wszerz, by lun\u0105\u0107 ogniem. Ca\u0142a moja istota spr\u0119\u017cy\u0142a si\u0119, zacisn\u0105\u0142em r\u0119k\u0119 na rewolwerze. Spust ust\u0105pi\u0142, dotkn\u0105\u0142em g\u0142adkiej wypuk\u0142o\u015bci kolby i w\u0142a\u015bnie wtedy, w tym trzasku suchym i zarazem og\u0142uszaj\u0105cym, wszystko si\u0119 zacz\u0119\u0142o. Strz\u0105sn\u0105\u0142em pot i s\u0142o\u0144ce. Zrozumia\u0142em, \u017ce zburzy\u0142em r\u00f3wnowag\u0119 dnia, niezwyk\u0142\u0105 cisz\u0119 pla\u017cy, na kt\u00f3rej by\u0142em szcz\u0119\u015bliwy.\u201d<\/p>\n<p>Z cierpliwymi czytelnikami dziel\u0119 si\u0119 tym cytatem (w t\u0142umaczeniu Marii Zenowicz) nie tylko dlatego, \u017ce pisanie o literaturze w du\u017cej mierze polega na jej przepisywaniu. Ten fragment to dla mnie jedno z najcelniejszych przybli\u017ce\u0144 do sedna ludzkiej natury, jeszcze \u017cywsze i dosadniejsze w kontek\u015bcie zab\u00f3jczych strza\u0142\u00f3w w Pary\u017cu. M\u00f3wi przejmuj\u0105co, \u017ce rasy, narody, objawione lub \u015bwieckie religie to tylko maski tego, co ukryte, co bardziej od nich pierwotne i nierozerwalnie z\u0142\u0105czone z ludzk\u0105 kondycj\u0105. To co\u015b to obco\u015b\u0107, obcy w nas, ukryty pod z\u0142ogami wiary, ideologii, kultury.<\/p>\n<p>Przychodzi moment, \u017ce ten inny si\u0119 ujawnia. Czujemy si\u0119 nagle obcy wobec obcych, odkrywamy swoj\u0105 nieludzk\u0105 osobno\u015b\u0107. Wtedy wystarczy cudze spojrzenie, s\u0142owo, gest, a roz\u017carzone jak p\u0142ynna stal s\u0142o\u0144ce zalewa nam oczy potem i \u0142zami spod poparzonych powiek.<\/p>\n<p>\u017badne to pocieszenie, \u017ce tu, dalej na p\u00f3\u0142noc, \u017cyjemy w ch\u0142odniejszym klimacie.<\/p>\n<p>Ka\u017cdy jest obcy.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Taki zbieg okoliczno\u015bci: w dniu, w kt\u00f3rym francuskie s\u0142u\u017cby zabijaj\u0105 islamskich terroryst\u00f3w zgodnie z ich \u017cyczeniem, w podczytywanych od tygodnia \u201eKsi\u0119gach Jakubowych\u201d Olgi Tokarczuk trafiam na pewien akapit. Brzmi on tak: \u201e\u2026gdy tylko my, obcy, \u017cyj\u0105c mi\u0119dzy tamtymi, przyzwyczaimy si\u0119 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[244,243,245,242],"class_list":["post-829","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii","tag-camus","tag-ksiegi-jakubowe","tag-obcy","tag-tokarczuk"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/829","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=829"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/829\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":834,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/829\/revisions\/834"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=829"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=829"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=829"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}