{"id":774,"date":"2014-09-09T10:26:07","date_gmt":"2014-09-09T08:26:07","guid":{"rendered":"http:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=774"},"modified":"2014-09-09T10:26:07","modified_gmt":"2014-09-09T08:26:07","slug":"truskawkowe-pole","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=774","title":{"rendered":"Truskawkowe pole"},"content":{"rendered":"<p>Nie by\u0142o lata, jesie\u0144 sz\u0142a od wiosny, powtarzam za Grochowiakiem, patrz\u0105c jak \u017c\u00f3\u0142\u0107 plami jesiony. To by\u0142a kiedy\u015b jedna z najwa\u017cniejszych dla mnie fraz poetyckich, nios\u0142a tajemnic\u0119, kt\u00f3rej wtedy nie potrafi\u0142em rozgry\u017a\u0107. Dzi\u015b ma jedynie smak zbyt niecierpliwie zerwanego jab\u0142ka, cierpko\u015b\u0107 niedojrza\u0142ej zim\u00f3wki.<\/p>\n<p>Postarza\u0142e w ci\u0105gu ledwie tygodnia s\u0142o\u0144ce tak\u017ce coraz bardziej przypomina szar\u0105 renet\u0119. Przyci\u015bni\u0119te ku ziemi, drepcze po coraz kr\u00f3tszym \u0142uku, ju\u017c przed czwart\u0105 zacieniaj\u0105c prawie ca\u0142e podw\u00f3rko. Na \u015bcie\u017cce za p\u0142otem przero\u015bni\u0119te trawy i pl\u0105tanina chwast\u00f3w ob\u0142apuj\u0105 nas za nogi, b\u0142agaj\u0105c ju\u017c nie o kolejny pokos, ale o \u0142ask\u0119 usychaj\u0105cej eutanazji.<\/p>\n<p>Lato \u2013 jak zwykle od pewnego czasu \u2013 za kr\u00f3tkie, jakby go wcale nie by\u0142o, ko\u0144czy si\u0119 wcze\u015bniej ni\u017c si\u0119 spodziewamy, ods\u0142aniaj\u0105c powoli ciemn\u0105 podszewk\u0119 \u015bwiata, jeszcze skulon\u0105 od letniego potu, ale ju\u017c p\u0119czniej\u0105c\u0105, by pomie\u015bci\u0107 zimow\u0105 pierzyn\u0119.<\/p>\n<p>Czarny kot, w tamt\u0105 zim\u0119 uratowany przed \u015bmierci\u0105, kt\u00f3ra dopad\u0142a jego matk\u0119, wspina si\u0119 na bram\u0119 od strony pola z ma\u0142\u0105 mysz\u0105 w z\u0119bach. Pomy\u015ble\u0107, \u017ce trzeba by\u0142o karmi\u0107 go strzykawk\u0105, \u017ceby prze\u017cy\u0142, nie potrafi\u0142 ani je\u015b\u0107, ani wydala\u0107. Teraz chwyta po kilka ofiar dziennie, og\u0142upione \u0142akomstwem wychodz\u0105 na odkryt\u0105 przestrze\u0144, szukaj\u0105c ziaren, kt\u00f3rymi \u017cniwa przypr\u00f3szy\u0142y ziemi\u0119.<\/p>\n<p>Kot te\u017c ju\u017c pewnie czuje przyczajon\u0105 zimn\u0105 por\u0119, bo \u0142apie wi\u0119cej ni\u017c zjada, wi\u0119c coraz cz\u0119\u015bciej znajdujemy na \u015bcie\u017cce i podw\u00f3rku szare mysie truch\u0142o, od\u0142o\u017cone na p\u00f3\u017aniej.<\/p>\n<p>Dawno tu nie by\u0142em, mo\u017ce zreszt\u0105 nie zwraca\u0142em uwagi. Dzi\u015b po grzybobraniu kr\u00f3tkim a obfitym, cho\u0107 zacz\u0119li\u015bmy wbrew sztuce grubo po po\u0142udniu, wracam \u015bcie\u017ck\u0105 ko\u0142o nowego cmentarza wci\u015bni\u0119tego mi\u0119dzy iglaste zagajniki. Przez ozdobnie dziurkowany p\u0142ot machinalnie licz\u0119 groby: dwadzie\u015bcia jeden. Ustawione pod sznurek, t\u0142ocz\u0105 si\u0119 przy cmentarnej bramie, jakby zamierza\u0142y uciec kt\u00f3rej\u015b nocy na stary cmentarz, do krewniak\u00f3w i znajomych.<\/p>\n<p>Reszt\u0119 nowej polnej nekropolii, niezagospodarowan\u0105 jeszcze przez grabarzy i \u017ca\u0142obnik\u00f3w, zaros\u0142y wysokie chwasty, ko\u0142ysz\u0105ce si\u0119 w symetrycznym porz\u0105dku, jakby kto\u015b rozsia\u0142 je tam z rozmys\u0142em. Jeszcze jedno takie lato i dzikie, niepo\u017c\u0105dane ziele ostatecznie zag\u0142uszy krzaki truskawek, uparcie trzymaj\u0105ce si\u0119 miejsca narodzin.<\/p>\n<p>To by\u0142y najs\u0142odsze truskawki, jakie jad\u0142em, przynajmniej tak pami\u0119tam. Nie wiem, co to za odmiana, bo nie przysz\u0142o mi do g\u0142owy, \u017ceby spyta\u0107 o to truskawkarza.<\/p>\n<p>Truskawkarzem nazwali\u015bmy m\u0119\u017cczyzn\u0119, kt\u00f3ry na dzia\u0142ce s\u0105siaduj\u0105cej z naszym lasem pojawi\u0142 si\u0119 nagle i bez \u017cadnych wst\u0119p\u00f3w wzi\u0105\u0142 si\u0119 do roboty. Si\u0119 wzi\u0105\u0142 dos\u0142ownie, ca\u0142y, od \u015bwitu do ostatniego poci\u0105gu, a czasem tylko z przerw\u0105 na nocne ciemno\u015bci. Ora\u0142, karczowa\u0142, rozsadza\u0142, wyrywa\u0142 pierwsze chwasty, kt\u00f3re pojawi\u0142y si\u0119, zanim by\u0142o wiadomo, czy truskawkowe krzaki si\u0119 przyjm\u0105.<\/p>\n<p>Przyj\u0119\u0142y si\u0119, prawie bez podlewania, bo wod\u0119 m\u00f3g\u0142 czerpa\u0107 z daleka, a i to tylko wtedy, gdy strumyk na \u0142\u0105ce nie wysech\u0142. Wiosny i lata by\u0142y jednak deszczem \u0142askawe, przynajmniej dop\u00f3ki krzaki nie zacz\u0119\u0142y owocowa\u0107. I wtedy, po pierwszym zbiorze, truskawkarz znikn\u0105\u0142. Cicho, po prostu.<\/p>\n<p>Widzieli\u015bmy go jeszcze kilka razy, przyje\u017cd\u017ca\u0142 co jaki\u015b czas, odleg\u0142y i sta\u0142 wtedy nieruchomo, patrz\u0105c na zielono\u017c\u00f3\u0142te krzaki. Ale nie zrywa\u0142 ju\u017c owoc\u00f3w, nie pochyla\u0142 si\u0119 nad ziemi\u0105, by wyrwa\u0107 jej uparte chwasty, ani razu nie zosta\u0142 na noc w blaszanym barakowozie, kt\u00f3ry postawi\u0142 na dzia\u0142ce kilka miesi\u0119cy wcze\u015bniej. Znikn\u0105\u0142 ostatecznie, zanim zd\u0105\u017cy\u0142y dojrze\u0107 wszystkie truskawki.<\/p>\n<p>Nast\u0119pnej wiosny ju\u017c si\u0119 nie pojawi\u0142, nie by\u0142o go te\u017c latem. Krzaki rozrasta\u0142y si\u0119 zadziwiaj\u0105co \u015bmia\u0142o, bez piel\u0119gnacji, dzikie, roz\u0142o\u017cyste. Ma\u0142ym owocom nie przeszkadza\u0142y ani pra\u017c\u0105ce s\u0142o\u0144ce, ani ulewy przep\u0142ukuj\u0105ce ziemi\u0119 z tego, co trzeba i nie trzeba, ani nawet chwasty, zabieraj\u0105ce coraz bezwzgl\u0119dniej \u015bwiat\u0142o.<\/p>\n<p>W ko\u0144cu pojawi\u0142a si\u0119 wiadomo\u015b\u0107, \u017ce truskawkarz choruje, powa\u017cnie i ci\u0119\u017cko. Kto\u015b komu\u015b powiedzia\u0142, kto i komu? Wie\u015b\u0107 z tych, co to zabij, a nie wiadomo, sk\u0105d si\u0119 wzi\u0119\u0142a. By\u0142a te\u017c inna wersja, wydedukowana pewnie przez miejscowego racjonalist\u0119: \u017ce truskawkarzowi znudzi\u0142a si\u0119 zabawa w ogrodnika, gdy s\u0142awa jego przes\u0142odkich truskawek rozesz\u0142a si\u0119 tak szeroko, \u017ce z nieogrodzonego pola znika\u0142o ich coraz wi\u0119cej, wystarczy\u0142o, by nie przyjecha\u0142 przez kilka dni.<\/p>\n<p>Wszystkiego zerwa\u0107 by\u0142o jednak nie spos\u00f3b, pleni\u0142y si\u0119 truskawkowe krzaki przez lata, rodz\u0105c owoce coraz mniejsze, drobniutkie, wielko\u015bci poziomek raczej, ale i coraz s\u0142odsze, jakby os\u0142odzi\u0107 sobie chcia\u0142y porzucenie. I zn\u00f3w kto\u015b rozpowiedzia\u0142 wie\u015b\u0107 o truskawkarzu, ostatni\u0105, \u017ce umar\u0142. Czas jaki\u015b temu, dodawa\u0142 \u00f3w kto\u015b dla powagi powiadomienia.<\/p>\n<p>Kto\u015b inny jeszcze podpali\u0142 pewnej nocy barakow\u00f3z, pewnie dlatego, \u017ce czasem kotwasi\u0142o si\u0119 w nim \u2013 jak m\u00f3wi\u0142a s\u0105siadka \u2013 przer\u00f3\u017cne ta\u0142atajstwo. Fragmenty blaszanych\u00a0 \u015bcian, drzwi, kilka k\u0105townik\u00f3w, zawiasy i klamki kto\u015b zabra\u0142, \u017ceby si\u0119 nie zmarnowa\u0142y, reszta rdzewia\u0142a i kruszy\u0142a si\u0119 na s\u0142o\u0144cu, sypi\u0105c czasem czerwonym piaskiem po oczach tych, co zagl\u0105dali na opuszczone pole po truskawki, s\u0142odkie do ko\u0144ca.<\/p>\n<p>Nie jestem zreszt\u0105 pewien, co pojawi\u0142o si\u0119 pierwsze: wiadomo\u015b\u0107 o \u015bmierci truskawkarza czy po\u017car barakowozu. Chronologia nie jest tu najwa\u017cniejsza, bo i tak po kilkunastu latach czerwieniej\u0105ce si\u0119 poprzez ziele\u0144 pole wykoszono, zgrabiono i ogrodzono betonowym p\u0142otem. Z kamieni zbudowano bram\u0119 i o\u0142tarz, odby\u0142o si\u0119 po\u015bwi\u0119cenie, ale drewniany krzy\u017c zd\u0105\u017cy\u0142 dobrze si\u0119 rozeschn\u0105\u0107, zanim pochowano tu pierwszego zmar\u0142ego, kt\u00f3ry widocznie mia\u0142 za du\u017c\u0105 rodzin\u0119, wi\u0119c nie zmie\u015bci\u0142 si\u0119 do \u017cadnego z grob\u00f3w na starym cmentarzu.<\/p>\n<p>Przed pojawieniem si\u0119 tej pierwszej mogi\u0142y, uklepanej z piasku \u2013 wsz\u0119dzie tu tylko szare piachy albo wyschni\u0119ty gliniany py\u0142 &#8211; zanim ksi\u0105dz, otrzepawszy zakurzon\u0105 sutann\u0119, zaintonowa\u0142 w jesiennym ch\u0142odzie pierwsze wieczne odpoczywanie, latem co odwa\u017cniejsi albo mniej przejmuj\u0105cy si\u0119 obyczajem zagl\u0105dali na cmentarz, by zrywa\u0107 niezmiennie s\u0142odkie owoce. Po pierwszym pogrzebie wyjada\u0107 truskawki z plantacji przemienionej w cmentarz wypada\u0142o jednak coraz mniej. Tym mniej, im wi\u0119cej przybywa\u0142o grob\u00f3w.<\/p>\n<p>Dzi\u015b nie wypada ju\u017c wcale. Przez ozdobiony seryjnym ornamentem betonowy p\u0142ot mo\u017cna tylko podgl\u0105da\u0107, jak na truskawkowym polu \u015bmier\u0107 gra z nami w oko.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Nie by\u0142o lata, jesie\u0144 sz\u0142a od wiosny, powtarzam za Grochowiakiem, patrz\u0105c jak \u017c\u00f3\u0142\u0107 plami jesiony. To by\u0142a kiedy\u015b jedna z najwa\u017cniejszych dla mnie fraz poetyckich, nios\u0142a tajemnic\u0119, kt\u00f3rej wtedy nie potrafi\u0142em rozgry\u017a\u0107. Dzi\u015b ma jedynie smak zbyt niecierpliwie zerwanego jab\u0142ka, [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[236],"class_list":["post-774","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii","tag-jesien"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/774","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=774"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/774\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":779,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/774\/revisions\/779"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=774"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=774"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=774"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}