{"id":625,"date":"2013-12-11T12:34:50","date_gmt":"2013-12-11T10:34:50","guid":{"rendered":"http:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=625"},"modified":"2013-12-11T12:37:11","modified_gmt":"2013-12-11T10:37:11","slug":"przeciez-bylem-grzeczny","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=625","title":{"rendered":"Przecie\u017c by\u0142em grzeczny"},"content":{"rendered":"<p>Grudzie\u0144 wp\u0119dza nas w dziecinnienie. Prezenty, sentymenty, wspomnienia jak spadaj\u0105ce gwiazdy, szybsze od \u017cycze\u0144, niewypowiedzianych, bo wymy\u015blanych zawsze o chwil\u0119 za p\u00f3\u017ano. Wzruszenia popadaj\u0105ce w literacko\u015b\u0107, podpadaj\u0105ce pod paragraf o szkodliwej naiwno\u015bci. Je\u017celi czego\u015b oczekiwa\u0107, to tylko r\u00f3zgi, wszystko ponadto jest niezas\u0142u\u017conym darem losu. Albo niebios.<\/p>\n<p>Te czemu\u015b ostatnio przychylne, podejrzanie s\u0142o\u0144cem \u0142askawe jak na t\u0119 por\u0119 roku. Nawet Ksawery ledwo o p\u00f3\u0142nocn\u0105 Polsk\u0119 zawadzi\u0142, wol\u0105c jak nasi emigranci Angli\u0119, Irlandi\u0119, a nawet, czego nigdy zrozumie\u0107 nie potrafi\u0142em, chmurn\u0105, pomroczn\u0105 Islandi\u0119. U nas te\u017c, na szcz\u0119\u015bcie tylko kilka, dni pomroczno\u015bci niejasnej, najgorszych w ca\u0142ym roku, gdy \u015bwiat\u0142a zapala\u0107 trzeba tu\u017c po przebudzeniu, inaczej mo\u017cna, ko\u0142dr\u0119 ponownie naci\u0105gaj\u0105c na g\u0142ow\u0119, w melancholi\u0119 i depresj\u0119 zab\u0142\u0105dzi\u0107. Niby to nie grzech, da si\u0119 leczy\u0107, ale \u017cycia nie u\u0142atwia. Zw\u0142aszcza gdy ju\u017c nawet nie wypada pod poduszk\u0119 zagl\u0105da\u0107, sprawdzaj\u0105c, czy czego \u015bwi\u0119ty nie przyni\u00f3s\u0142. Nie tylko nie wypada, ale i niebezpiecznie, bo po tej stronie chronosu kontakty ze \u015bwi\u0119tymi dozwolone s\u0105 tym jedynie, kt\u00f3rzy w dewocj\u0119 uciekli. Dla pozosta\u0142ych widzenie \u00a0\u015bwi\u0119tych postaci niczego dobrego nie oznacza. Niczego.<\/p>\n<p>Jeszcze kilkana\u015bcie dni, a pognamy wszyscy do stajenki, w odruchu stadnym, odwiecznym. Pognamy z wiar\u0105 ojc\u00f3w albo tylko z pami\u0119ci\u0105 o nich, ich zwyczajach i opowie\u015bciach powtarzanych przez pokolenia jak g\u0142uchy telefon, niby wci\u0105\u017c tych samych, a inne, poprzekr\u0119cane sensy nios\u0105cych. Niewa\u017cne, gdzie znajdujemy t\u0119 stajenk\u0119 lich\u0105 i ten \u017c\u0142\u00f3bek, od \u015bwi\u0119ta zdrobnia\u0142y i semantycznie dowarto\u015bciowany: w dusznym dwa razy do roku ko\u015bciele; w wartym mszy promocyjnej markecie; na skibie przymarzni\u0119tej do miedzy, za daleko zaoranej; czy wreszcie przy zn\u00f3w za ma\u0142ym stole, na kt\u00f3rym t\u0142ocz\u0105 si\u0119 symbole postnego dostatku, z karpiem w ukrywaj\u0105cej \u015blady morderstwa galarecie na honorowym miejscu. Tu\u017c obok sianka, zerwanego pewnie gdzie\u015b u podn\u00f3\u017ca Wielkiego Muru i zafoliowanego na dalek\u0105 drog\u0119.<\/p>\n<p>Za kilkana\u015bcie dni nab\u0119dziemy wi\u0119c kolejny rok, nab\u0119dziemy przez \u015bwi\u0105teczne zasiedzenie, po kt\u00f3rym zwykle robi si\u0119 jeszcze smutniej: bo czekanie na kolejne \u015bwi\u0119ta takie d\u0142ugie, mo\u017ce chocia\u017c te nast\u0119pne tak szybko nie przelec\u0105. To jednak za kilkana\u015bcie dni, a teraz jeszcze depresji dawa\u0107 si\u0119 nie wolno, trzeba si\u0142y zebra\u0107 na zamiary i wyj\u015b\u0107 z mur\u00f3w na przefiltrowane mrozem powietrze. I chodzi\u0107, du\u017co chodzi\u0107 \u2013 jak w zmierzchaj\u0105cej ju\u017c przesz\u0142o\u015bci us\u0142ysza\u0142 m\u00f3j przyjaciel, kt\u00f3ry przed obowi\u0105zkow\u0105 s\u0142u\u017cb\u0105 wojskow\u0105 schroni\u0142 si\u0119 w szpitalu psychiatrycznym. S\u0142u\u017cby dzi\u015b zdecydowanie mniej, ale obowi\u0105zk\u00f3w przyby\u0142o tak, \u017ce niekt\u00f3rym ju\u017c tylko depresja schronienie daje. Generalnie jednak nie dajemy si\u0119 jeszcze, <em>jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie<\/em>\u2026 Wi\u0119c proszeczek, tak, ten r\u00f3\u017cowy, i chodzi\u0107, du\u017co chodzi\u0107.<\/p>\n<p>Najlepiej, gdzie oczy i nogi ponios\u0105. W czas taki wcale nie dziwne, \u017ce jednak w dzieci\u0144stwa dzielnice mnie ponios\u0142y, do <em>Le\u015bnicz\u00f3wki<\/em>, kt\u00f3ra kiedy\u015b, zanim parkiem si\u0119 sta\u0142a, naprawd\u0119 le\u015bnicz\u00f3wk\u0105 by\u0142a, na obrze\u017cach miasta postawion\u0105. Spacer nie tylko sentymentalny, ale i literacki, bo Zbigniew Kruszy\u0144ski, pisarz znany i uznany, na dodatek st\u0105d pochodz\u0105cy (st\u0105d jak najbardziej) i do R. si\u0119 przyznaj\u0105cy, park ten do literackiej wieczno\u015bci przeni\u00f3s\u0142. Kto wie, czy nie w ostatniej chwili.<\/p>\n<p>Przeni\u00f3s\u0142 pieczo\u0142owicie: z potokiem, zawzi\u0119cie niszcz\u0105cym niedba\u0142e wzmocnienia brzeg\u00f3w i dna, z betonowych p\u0142ytek byle jak zrobione, kt\u00f3re raz spowalnia\u0142y nurt tam\u0105 z patyk\u00f3w i mu\u0142u, to zn\u00f3w mini wodospadem go pop\u0119dza\u0142y, bardziej emocjonuj\u0105cymi czyni\u0105c regaty \u0142\u00f3dki udaj\u0105cych patyk\u00f3w, rozgrywane na kr\u00f3tkich dystansach mi\u0119dzy mostkami albo marato\u0144skie, wzd\u0142u\u017c ca\u0142ej Le\u015bnicz\u00f3wki; z boiskiem na pochy\u0142ej \u0142\u0105ce, wydeptanym, wi\u0119c k\u0119piastym, na kt\u00f3rym jedna dru\u017cyna zawsze mia\u0142a pod g\u00f3rk\u0119, dlatego zmienia\u0107 si\u0119 trzeba by\u0142o w po\u0142owie meczu i mn\u00f3stwo czasu zajmowa\u0142y k\u0142\u00f3tnie o r\u00f3wn\u0105 d\u0142ugo\u015b\u0107 tych po\u0142\u00f3w, rzecz w podw\u00f3rkowej pi\u0142ce wcale nie oczywist\u0105, a tak\u017ce o to, z kt\u00f3rej strony s\u0142upka przelecia\u0142a pi\u0142ka, do bramki czy na aut, co wcale nie by\u0142o \u0142atwe do ustalenia zwa\u017cywszy, \u017ce s\u0142upki by\u0142y imaginacyjne \u2013 z kamieni zrobione i z wyobra\u017ani; z alejkami, okrzewionymi i odrzewionymi na tyle, \u017ce dobrze maskowa\u0142y pierwsze md\u0142awe rozkosze taniego wina i popularnych papieros\u00f3w oraz pierwsze \u0142yki prawie erotycznych poca\u0142unk\u00f3w i dotkni\u0119\u0107, pozostawiaj\u0105c je bezgrzesznymi.<\/p>\n<p>I na choler\u0119 ponios\u0142o mnie w te nie\u015bwi\u0119te rejony bezgrzesznych lat? Wspomink\u00f3w zachcia\u0142o si\u0119 pod\u015bwiadomo\u015bci? M\u00f3zg mi si\u0119 sentymentalnym ciep\u0142em zaczadzi\u0142 niczym Miko\u0142ajowi pod czapk\u0105 w zbyt dusznym markecie? Czy naprawd\u0119 nic lepszego nie mia\u0142em do roboty, ni\u017c stan\u0105\u0107 jak s\u0142up soli po\u015brodku dawno niewidzianego parku, i sta\u0107 tak z coraz mocniej zgarbionymi plecami, jakby mi si\u0119 nagle nadmiar pochmurzonego nieba zwali\u0142 na kark, do rzeczywisto\u015bci przyginaj\u0105c?<\/p>\n<p>Nie od razu zrozumia\u0142em, w czym rzecz: czy nie by\u0142em tu tak dawno, \u017ce a\u017c nieod\u015bwie\u017cana pami\u0119\u0107 struga ze mnie idiot\u0119? czy te\u017c okulary, do noszenia kt\u00f3rych wreszcie przywyk\u0142em, tak mocno koryguj\u0105 astygmatyzm, \u017ce park, m\u00f3j park, jawi mi si\u0119 jak pole bitwy, poranione stygmatami \u017c\u00f3\u0142tawobia\u0142ych pniak\u00f3w, otoczonych rwan\u0105 na pasy jeszcze \u017cyw\u0105 kor\u0105? a mo\u017ce to po prostu zima, mr\u00f3z i os\u0142abiony miejsk\u0105 zabudow\u0105, ale wci\u0105\u017c gwa\u0142towny wicher dobra\u0142y si\u0119 do pejza\u017cu dzieci\u0144stwa? W ko\u0144cu jednak dojrza\u0142em t\u0119 wszystko wyja\u015bniaj\u0105c\u0105 tablic\u0119, stercz\u0105c\u0105 w\u015br\u00f3d odciosanych \u00a0ga\u0142\u0119zi i por\u017cni\u0119tych pedantycznie pni, przyozdobion\u0105 gwiazdkami na niebieskim tle, z zapisan\u0105 sentencj\u0105 wyroku, co uzasadnia\u0107 mia\u0142a t\u0119 wycink\u0119, jak\u0105 tam wycink\u0119! t\u0119 wyrzynk\u0119, prawdziw\u0105 rze\u017a przerywaj\u0105c\u0105 niemal stuletnie trwanie.<\/p>\n<p>Jedno, drugie, dwunaste\u2026 Przerwa\u0142em liczenie daleko jeszcze przed setk\u0105. To nie mia\u0142o sensu, jak nie mia\u0142o sensu spodziewanie si\u0119 sensu od tego nieustannie marz\u0105cego o odm\u0142odzeniu \u015bwiata. Zamarzaj\u0105cy deszcz wzi\u0105\u0142 si\u0119 nie wiadomo sk\u0105d i siek\u0142 po twarzy jak znaleziona pod poduszk\u0105 r\u00f3zga. Przyspieszy\u0142em, szybciej, jeszcze szybciej. Ucieka\u0107, uciec zanim dziecinniej\u0105cy \u015bwiat zrewitalizuje mi pami\u0119\u0107.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Grudzie\u0144 wp\u0119dza nas w dziecinnienie. Prezenty, sentymenty, wspomnienia jak spadaj\u0105ce gwiazdy, szybsze od \u017cycze\u0144, niewypowiedzianych, bo wymy\u015blanych zawsze o chwil\u0119 za p\u00f3\u017ano. Wzruszenia popadaj\u0105ce w literacko\u015b\u0107, podpadaj\u0105ce pod paragraf o szkodliwej naiwno\u015bci. Je\u017celi czego\u015b oczekiwa\u0107, to tylko r\u00f3zgi, wszystko ponadto [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[189,207,206],"class_list":["post-625","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii","tag-kruszynski","tag-ksawery","tag-lesniczowka"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/625","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=625"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/625\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":630,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/625\/revisions\/630"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=625"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=625"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=625"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}