{"id":601,"date":"2013-10-28T10:57:56","date_gmt":"2013-10-28T08:57:56","guid":{"rendered":"http:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=601"},"modified":"2013-10-28T10:57:56","modified_gmt":"2013-10-28T08:57:56","slug":"podroze-przedostatnie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=601","title":{"rendered":"Podr\u00f3\u017ce przedostatnie"},"content":{"rendered":"<p>Dobrze zachowane, po\u017c\u00f3\u0142k\u0142e i pokruszone, wszystko jedno, p\u0142on\u0105 czy nie p\u0142on\u0105 \u2013 m\u00f3wi\u0105 wszystkie. Je\u015bli porzuci\u0107 edytorsk\u0105 \u00a0szlachetn\u0105 ma\u0142ostkowo\u015b\u0107 i przyjrze\u0107 si\u0119 uwa\u017cnie r\u0119kopisowi jako formie, to oka\u017ce si\u0119, \u017ce rytm prozy \u201eKronosu\u201d jest podobny do formy jego r\u0119kopisu*. \u0141udz\u0105co podobny.<\/p>\n<p>Niekt\u00f3re karty r\u0119kopisu, pokryte r\u00f3wnym pismem bez skre\u015ble\u0144, wygl\u0105daj\u0105 jak starannie przepisane, na nowo. Inne, zabazgrane w r\u00f3\u017cnych kierunkach, jakby nie mog\u0142y ud\u017awign\u0105\u0107 nadmiaru tre\u015bci: rozchwiane, rozko\u0142ysane przeci\u0105\u017conymi burtami margines\u00f3w, sprawiaj\u0105 wra\u017cenie, \u017ce rozpadn\u0105 si\u0119 za chwil\u0119, poddadz\u0105 wirowi i rozlec\u0105 na kawa\u0142ki, kt\u00f3rym \u0142atwiej przepa\u015b\u0107 w odm\u0119tach. Ogryzmolony i w siebie pochylon pami\u0119tnik artysty? Tak, ale przede wszystkim notatnik przera\u017conego Chronosem cz\u0142owieka.<\/p>\n<p>Dwa rytmy \u201eKronosu\u201d. Pierwszy na przyk\u0142ad w zdaniach streszczaj\u0105cych pa\u017adziernik 1953 roku: <em>Idem. Giedroy\u0107 przysy\u0142a 1000 pez\u00f3w zadatku. Ostatnie korekty. Z\u0142ama\u0142em drugiego z\u0119ba. Nuda. Czytam Prousta, Ciano etc. (Harrods). Nic nie pisz\u0119. Nowi\u0144ski bardziej pojednawczy. \u015amier\u0107 Lolka Wickenhagena . Retiro. <\/em>Bud\u017cet, literatura, marudny szef, tragiczna \u015bmier\u0107 znajomego, pok\u0105tna erotyka, nuda, nuda. No i jeszcze u\u0142amany z\u0105b, wszystko na jednym oddechu, monotonnym, turkocz\u0105cym jak w\u00f3zek zbieracza z\u0142omu, ci\u0105gn\u0105cego za sob\u0105 wszystko to, co sk\u0142ada si\u0119 na jego \u017cycie. Na prze\u017cycie.<\/p>\n<p>******<\/p>\n<p>W pa\u017adzierniku tego turkotu jakby wi\u0119cej, szczeg\u00f3lnie pod koniec . Zaczyna si\u0119 w zupe\u0142nych jeszcze ciemno\u015bciach, kiedy ze zbyt p\u0142ytkiego snu, wyrzucaj\u0105cego na\u00a0 mielizn\u0119 przed \u015bwitem, wyrywa d\u017awi\u0119k ko\u015bcielnego dzwonu, a w\u0142a\u015bciwie jego elektrycznej namiastki, nie wymagaj\u0105cej ju\u017c kunsztu dzwonnika. Trza\u015bni\u0119cia drzwi, kt\u00f3rym znowu pu\u015bci\u0142y hamulce, a potem turkotanie k\u00f3\u0142, miarowe, monotonne, do pierwszego wyboju. Gdy ucho zacznie przyzwyczaja\u0107 si\u0119 do zrazu zbyt g\u0142o\u015bnych d\u017awi\u0119k\u00f3w, mo\u017cna rozr\u00f3\u017cni\u0107 wielko\u015b\u0107 baga\u017cu osadzonego na k\u00f3\u0142kach, a nawet rozmiar k\u00f3\u0142. Trzeba tylko wychwyci\u0107 odpowiedni moment, zanim turkoty nie po\u0142\u0105cz\u0105 si\u0119 w stadka, po dwa lub trzy, i zanim nie przyt\u0142umi ich rozmowa podr\u00f3\u017cnik\u00f3w.<\/p>\n<p>Podr\u00f3\u017cnicy, tak o nich my\u015bla\u0142em najpierw. S\u0105dzi\u0142em, \u017ce budz\u0105c si\u0119 zbyt rano, przy\u0142apa\u0142em w\u0142a\u015bnie Polsk\u0119 prowincjonaln\u0105 z Polski wyje\u017cd\u017caj\u0105c\u0105, wynosz\u0105c\u0105 si\u0119 do kraj\u00f3w bardziej mlecznych i miodnych, za prac\u0105, za chlebem, za nud\u0105 normalno\u015bci. W ko\u0144cu jednak rozmowom za oknem zacz\u0105\u0142em przys\u0142uchiwa\u0107 si\u0119 uwa\u017cniej, bo wyda\u0142o mi si\u0119, \u017ce g\u0142osy si\u0119 powtarzaj\u0105 i \u017ce niemo\u017cliwe, by tak wielu wyje\u017cd\u017ca\u0142o wci\u0105\u017c z miejsca, z kt\u00f3rego przecie\u017c pojecha\u0142 ju\u017c, kto m\u00f3g\u0142.<\/p>\n<p>Dobrze podejrzewa\u0142em: to nie by\u0142y g\u0142osy ludzi zbieraj\u0105cych si\u0119 do odlot\u00f3w, nie by\u0142o w nich ani si\u0142y, ani m\u0142odo\u015bci, niezb\u0119dnych, by zaczyna\u0107 wszystko od nowa. Przeciwnie, brzmieli jak zmierzaj\u0105cy do ko\u0144ca, obmy\u015blaj\u0105cy puent\u0119 albo te\u017c chc\u0105cy j\u0105 zagada\u0107: rozmow\u0105 o s\u0105siadach, kolejkach u lekarzy, cenach chor\u00f3b i cenach na targu. Kapusty, jab\u0142ek, kartofli, mi\u0119sa i og\u00f3rk\u00f3w na kiszenie, ma\u0142ych, nierefundowanych, bez recepty &#8211; jak znale\u017a\u0107 te sto procent z emerytury, waloryzowanej o p\u00f3\u0142tora procenta i kolejn\u0105 przepuklin\u0119 w kr\u0119gos\u0142upie.<\/p>\n<p>Im bli\u017cej prawdziwej jesieni i zimy, wszystkich \u015bwi\u0119tych i nie, a p\u00f3\u017aniej pierwszej gwiazdki na wysoko\u015bciach, tym wi\u0119cej w ich rozmowach nieobecnych, tych nieobecnych na zawsze, czyli do spotkania gdzie\u015b tam gdzie nie wiadomo, i tych nieobecnych, co pojechali niby nie na sta\u0142e, ale kt\u00f3rym wr\u00f3ci\u0107 coraz trudniej, trudniej nawet zadzwoni\u0107.<em> I dobrze, wie pani, \u017ce m\u00f3j tego nie do\u017cy\u0142, zamartwi\u0142by si\u0119 na \u015bmier\u0107, \u017ce dziecko tak si\u0119 tam tu\u0142a\u0107 musi, \u017ce ani na groby, ani na op\u0142atek przyjecha\u0107 nie da rady. Nie da, bo nie ma. <\/em><\/p>\n<p>Im dalej w jesie\u0144, tym ci\u0119\u017cej turkoc\u0105 k\u00f3\u0142ka, bo wi\u0119cej w tych uczepionych k\u00f3\u0142ek torbach od\u015bwi\u0119tnego baga\u017cu: zniczy bo ta\u0144sze, jedliny bo \u015bwie\u017csza, mostku ciel\u0119cego niech tam raz w roku. I coraz wi\u0119kszych fragment\u00f3w biografii, kawa\u0142k\u00f3w \u017cycia, kt\u00f3rych nikt nie chce nawet za darmo.<\/p>\n<p>******<\/p>\n<p>Rytm drugi \u201eKronosu\u201d, z podsumowania roku 1966: <em>Dziennik i Ope. po polsku, Porno norweska i angielska, Cosmo w\u0142oski, \u015alub w Sztokholmie, Nagroda Jurzykowskiego, telewizja francuska \u2013 wzrost presti\u017cu. Ero: nic. Walcz\u0119 z mn\u00f3stwem chor\u00f3b, zdycham, z Rit\u0105 na og\u00f3\u0142 lepiej, ale nie zawsze\u2026 Bo\u017ce, Bo\u017ce, jak d\u0142ugo?\u00a0 <\/em>Monotonny turkot wyliczanki tym razem wykolejony, na wielokropku,\u00a0 przerwany okrzykiem przera\u017cenia, mo\u017ce wo\u0142aniem o ratunek?<\/p>\n<p>Za oknem krzyk\u00f3w nie s\u0142ycha\u0107, zwyczajni zrozpaczeni nie zabieraj\u0105 ich, wychodz\u0105c z domu. Pozostaj\u0105 za \u015bcian\u0105, st\u0142umione i opuszczone. To chyba najbardziej odr\u00f3\u017cnia samotno\u015b\u0107 pisarza od zwyk\u0142ej samotno\u015bci. Pierwsza jest cen\u0105 za w\u0142asny j\u0119zyk. Tej drugiej brakuje s\u0142\u00f3w, a przede wszystkim s\u0142uchaczy.<\/p>\n<p>&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8212;&#8211;<\/p>\n<p>* 25 pa\u017adziernika r\u0119kopis \u201eKronosu\u201d w drodze z Krakowa do Biblioteki Narodowej w Warszawie zatrzyma\u0142 si\u0119 na trzy godziny we Wsoli.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dobrze zachowane, po\u017c\u00f3\u0142k\u0142e i pokruszone, wszystko jedno, p\u0142on\u0105 czy nie p\u0142on\u0105 \u2013 m\u00f3wi\u0105 wszystkie. Je\u015bli porzuci\u0107 edytorsk\u0105 \u00a0szlachetn\u0105 ma\u0142ostkowo\u015b\u0107 i przyjrze\u0107 si\u0119 uwa\u017cnie r\u0119kopisowi jako formie, to oka\u017ce si\u0119, \u017ce rytm prozy \u201eKronosu\u201d jest podobny do formy jego r\u0119kopisu*. \u0141udz\u0105co [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[142,160,194],"class_list":["post-601","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii","tag-gombrowicz","tag-kronos","tag-rekopis"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/601","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=601"}],"version-history":[{"count":4,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/601\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":605,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/601\/revisions\/605"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=601"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=601"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=601"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}