{"id":581,"date":"2013-09-24T15:38:07","date_gmt":"2013-09-24T13:38:07","guid":{"rendered":"http:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=581"},"modified":"2013-09-24T15:38:07","modified_gmt":"2013-09-24T13:38:07","slug":"pierwsze-kasztany","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=581","title":{"rendered":"Pierwsze kasztany"},"content":{"rendered":"<p>Najlepsze kasztany s\u0105 w dzieci\u0144stwie. Lubimy je tylko jesieni\u0105, no bo kiedy mamy lubi\u0107, skoro pochowane na zim\u0119, wi\u0119dn\u0105 albo \u0142uszcz\u0105 si\u0119 wyschni\u0119t\u0105 \u0142upin\u0105, podobnie jak\u00a0 \u017co\u0142\u0119dzie. Tak w\u0142a\u015bnie, <em>blietz kriegiem<\/em> staro\u015bci ko\u0144cz\u0105 sw\u00f3j \u017cywot na p\u00f3\u0142ce \u017co\u0142\u0119dziowi rycerze w br\u0105zowiej\u0105cych zbrojach i zielonkawych he\u0142mach, z r\u0119koma cienkimi jak drzazgi, zako\u0144czonymi d\u0142o\u0144mi z siarki, \u0142atwopalnymi, wystarczy byle dra\u015bni\u0119cie, byle draska\u2026 Niewiele d\u0142u\u017cej wytrzymuj\u0105 ich konie, prawdziwe kasztany, zaokr\u0105glone mo\u017ce zbyt mocno, ale wci\u0105\u017c r\u0105cz\u0119, sprawnymi r\u0119koma sprawione.<\/p>\n<p>I je\u017ad\u017acy, i ich b\u0142yszcz\u0105ce rumaki ko\u0144czyli zawsze tak samo, na zmiotce-szufelce, co raz dwa robi\u0142a porz\u0105dek z egzem\u0105 \u0142upinek z przysychaj\u0105cych armii, si\u0142\u0105 wcielonych w domowe pielesze z jesiennej wilgoci, daremnie ocieranej ostatnimi promieniami s\u0142o\u0144ca , trac\u0105cego ochot\u0119 na \u0142a\u017cenie po wysoko\u015bciach. Matczyna sprawiedliwo\u015b\u0107 dziejowa, \u0142ad pokojowy na p\u00f3\u0142ce nad dzieci\u0119cym \u0142\u00f3\u017ckiem, czynione by\u0142y w dyskrecji, bezg\u0142o\u015bnie, przynajmniej zanim w mod\u0119 nie wesz\u0142y ob\u0142e rycz\u0105ce smoki z napisem <em>zelmer<\/em> na grzbiecie. Na kolejne armie i zwyci\u0119stwa musieli\u015bmy czeka\u0107 do nast\u0119pnej jesieni, nie tak odleg\u0142ej na szcz\u0119\u015bcie jak jesie\u0144 \u015bredniowiecza, ale r\u00f3wnie tajemniczej i fascynuj\u0105cej. Tak dzieci\u0119ce idylle szykowa\u0142y nas niepostrze\u017cenie na doros\u0142\u0105 przemienno\u015b\u0107 losu, t\u0119 sinusoid\u0119 z na\u0142ogow\u0105 sk\u0142onno\u015bci\u0105 do upadania g\u0142\u0119boko poni\u017cej osi i obrzydliwie leniw\u0105 niech\u0119ci\u0105 do wznoszenia si\u0119 ponad zero.<\/p>\n<p>Wiem, wpadam w literacko\u015b\u0107 jak jesienna \u015bliwka w kompot tu\u017c przed zawekowaniem i nie jest \u017cadnym usprawiedliwieniem, \u017ce zawsze wola\u0142em smaki ostrzejsze, \u015bliwki &#8211; a jeszcze lepiej gruszki &#8211; w occie. Wywo\u0142uj\u0105c wspomnienia dzieci\u0119cych idylli, truchtam za mod\u0105, ka\u017c\u0105c\u0105 wszystkim, kt\u00f3rzy jako tako w\u0142adaj\u0105 s\u0142owem, opisywa\u0107 swoje dzieci\u0144stwo i przemienia\u0107 je w debiuty, nagradzane potem i nominowane, paszportowane i recenzowane obficie. Ale za mod\u0105 truchtaj\u0105c, jej te\u017c si\u0119 sprzeciwiam, bo przecie\u017c ja w dzieci\u0144stwo jak w s\u0142oik z suszonymi owocami r\u0119k\u0119 \u0142akomczuch\u0119 wsadzam i wyci\u0105gam co najlepsze kawa\u0142ki, s\u0142odko zlepiaj\u0105ce paluchy. A to wbrew dzisiejszym kanonom: bo nies\u0142odkie te dzieci\u0144stwa dzi\u015b opisywane, straszliwe raczej, traum pe\u0142ne, wypar\u0107 i zapar\u0107, nieobecnych \u015bw. Miko\u0142aj\u00f3w i rodzic\u00f3w okrutnych albo przynajmniej zimnych jak nos renifera, r\u00f3wie\u015bnik\u00f3w udr\u0119czonych dr\u0119czeniem innych, co ma przed samoudr\u0119czeniem ratowa\u0107, szk\u00f3\u0142 jak Guantanamo urz\u0105dzonych, klech\u00f3w jak klawisze i wychowawc\u00f3w jak instruktorzy d\u017cihadu, a tak\u017ce inicjacji mrocznych niczym wieczory po nag\u0142ym zarz\u0105dzeniu czasu zimowego.<\/p>\n<p>Wi\u0119c gdzie\u017c ja si\u0119 pcham tutaj z ucz\u0142owieczanymi owocami d\u0119bu i kasztanowca, z nierzeczywistymi bitwami, w kt\u00f3rych nikt nie gin\u0105\u0142, a nawet je\u015bli komu u\u0142ama\u0142a si\u0119 zapa\u0142czana noga albo r\u0119ka, to zaraz now\u0105 wtyka\u0142o mu si\u0119 zamiast tamtej niezdatnej i b\u00f3lu nawet nie poczu\u0142. Co nie znaczy, \u017ce tak ca\u0142kiem bez b\u00f3lu chowani byli\u015bmy. Znali\u015bmy go dobrze, objawia\u0142 si\u0119 czasem zupe\u0142nie niespodzianie, zadawany przez tych, kt\u00f3rych nie podejrzewali\u015bmy. A najgorszy by\u0142 b\u00f3l niesprawiedliwy, bez wys\u0142uchania naszej racji zadany, co w ko\u0144cu niczym szczeg\u00f3lnym nie by\u0142o w tamtym czasie, w sz\u00f3stej dekadzie wieku zag\u0142ady i \u0142\u017ce-pokoju op\u0142acanego wolno\u015bci\u0105. Dopiero si\u0119 jednak do przemocy sposobili\u015bmy, wi\u0119c b\u00f3l, kt\u00f3ry wspominam, w dzieci\u0119cej pami\u0119ci odcisn\u0105\u0142 si\u0119 jak but nieuwa\u017cnego przechodnia, zgniataj\u0105cy \u015bwie\u017co opad\u0142e \u017co\u0142\u0119dzie i kasztany. Tym bardziej, \u017ce zadany zosta\u0142 przez osob\u0119 wpierw blisk\u0105 i podziwian\u0105, a potem ju\u017c tylko obdarowywan\u0105 uczuciem niejasnym i mrocznym, przeczuwaj\u0105cym, \u017ce mi\u0142o\u015b\u0107 \u00a0jest jednak czym\u015b innym ni\u017c lukier pachn\u0105cy na p\u0105czku, \u017ce bywa jak starte na betonowym boisku kolana, j\u0105trz\u0105ce si\u0119, trudne do zagojenia.<\/p>\n<p>Co przeskrobali\u015bmy, nie pami\u0119tam, na pewno nie posz\u0142o o kasztany, z kt\u00f3rych pani C. potrafi\u0142a wyczarowa\u0107 cude\u0144ka; patrzyli\u015bmy bez s\u0142owa, jak uprawia kasztanow\u0105 magi\u0119, a potem pr\u00f3bowali\u015bmy j\u0105 na\u015bladowa\u0107 tak nieudolnie, \u017ce niejeden rycerz i niejeden rumak w tym naszym d\u0142ubaniu si\u0119 ku doskona\u0142o\u015bci traci\u0142 swe umowne \u017cycie, l\u0105duj\u0105c gdzie\u015b z boku z brzuchem wypatroszonym z bia\u0142ej tre\u015bci, krusz\u0105cej si\u0119 \u0142atwo po rozerwaniu jedwabistej pow\u0142oki. Pani C., nasza wychowawczyni, uczy\u0142a rob\u00f3t r\u0119cznych, tego przedziwnego przedmiotu, kt\u00f3re nasze kole\u017canki przystosowywa\u0142 do \u017cycia ucz\u0105c elektryki, a nas, u\u017cywaj\u0105cych no\u017cy jedynie do gry w <em>pikuty<\/em>, przemienia\u0142 w wytw\u00f3rc\u00f3w jarzynowych sa\u0142atek. Na d\u0142ugo przed feminizmem, walk\u0105 z dyskryminacj\u0105 kobiet i bezp\u0142ciowym dyskusjami o kulturowych rolach p\u0142ciowych.<\/p>\n<p>Posz\u0142o by\u0107 mo\u017ce o zwyczajne sp\u00f3\u017anienie na lekcje, a mo\u017ce o niezbudowanie na czas zimowych karmnik\u00f3w dla ptak\u00f3w przylatuj\u0105cych do nas na zim\u0119, kt\u00f3re wskutek naszej opiesza\u0142o\u015bci traci\u0142y szanse na przetrwanie do wiosny, kiedy to zn\u00f3w odlatywa\u0142y \u00a0\u2013 bez sensu, my\u015bl\u0119 tak do dzi\u015b \u2013 w zimniejsze strony. Mniejsza o pow\u00f3d, wa\u017cniejsze, \u017ce pani C. postanowi\u0142a nas ukara\u0107, fizycznie, bo by\u0142y to czasy, w kt\u00f3rych zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce nauczyciele bijali uczni\u00f3w, a nie na odwr\u00f3t. Kary fizyczne nie stanowi\u0142y oczywi\u015bcie naszej ulubionej rozrywki, ale nie by\u0142y te\u017c czym\u015b poni\u017caj\u0105cym, uznawali\u015bmy je za cz\u0119\u015b\u0107 szkolnej obrz\u0119dowo\u015bci i gry o przetrwanie. Wyrok za czyny pope\u0142nione i udowodnione niezbicie, wykonany w trybie dora\u017anym linijk\u0105 lub pi\u00f3rnikiem, przyjmowali\u015bmy raczej ze stoick\u0105 ironi\u0105 cechuj\u0105c\u0105 romantycznych spiskowc\u00f3w, postanawiaj\u0105c co najwy\u017cej, \u017ce nast\u0119pnym razem pope\u0142nimy wyst\u0119pek doskona\u0142y i nie damy si\u0119 przy\u0142apa\u0107 na \u015bci\u0105ganiu, strzelaniu ry\u017cem z rurki do odpowiadaj\u0105cych przy tablicy lub wsuwaniu lusterek pod \u0142awk\u0119 nieuwa\u017cnym dziewczynkom, zapatrzonym w pani\u0105 <em>psork\u0119<\/em>.<\/p>\n<p>Zdarza\u0142y si\u0119 jednak nauczycielom napady zimnego sza\u0142u, niespodziewanego i nieuniknionego \u00a0niczym bia\u0142y szkwa\u0142. Zdarza\u0142y si\u0119 prawie wszystkim, ale nie pani C., kt\u00f3ra dot\u0105d trzyma\u0142a nas w ryzach s\u0142owami i spojrzeniem, niczym wytrawny treser m\u0142ode cyrkowe zwierzaki. Tym razem by\u0142o inaczej: z szafy z m\u0142otkami i obc\u0119gami, z kt\u00f3rej zawsze wysypywa\u0142y si\u0119 gwo\u017adzie t\u0119skni\u0105ce za desk\u0105 i przezroczyste grudki kleju stolarskiego, wyj\u0119\u0142a C. d\u0142ug\u0105, misternie splecion\u0105 pyt\u0119 i tym narz\u0119dziem, odebranym zapewne jakiemu\u015b szczeg\u00f3lnie uzdolnionemu manualnie ulicznikowi, wykona\u0142a egzekucj\u0119. Precyzyjnie, jakby by\u0142a nauczycielk\u0105 matematyki: dziewczynom po jednym celnym uderzeniu, ch\u0142opakom po trzy, mocniejsze. Nawet najbardziej zahartowani, kt\u00f3rzy nigdy nie wyci\u0105gali od razu d\u0142oni pod karz\u0105ce linijki i wska\u017aniki, nara\u017caj\u0105c si\u0119 tym samym na zwielokrotnienie kary, nawet oni stali jak wryci, zaczarowani przemian\u0105 dobrej pani, nagle karz\u0105cej niewinnych. My\u015bl\u0119 dzisiaj, \u017ce nie o sprawiedliwo\u015b\u0107 jednak chodzi\u0142o, ani o \u017cadn\u0105 traum\u0119, inicjacj\u0119 czy wyparcie. \u017baden z tych przem\u0105drza\u0142ych termin\u00f3w nie wyja\u015bnia bowiem, dlaczego \u0142zy w\u015bciek\u0142ej bezsilno\u015bci, po\u0142ykane wstydliwie, smakowa\u0142y tym razem jako\u015b inaczej \u2013 s\u0142odkawo, a\u017c po md\u0142o\u015bci. Tak odkrywali\u015bmy, nie umiej\u0105c jeszcze naszego odkrycia nazwa\u0107, \u017ce uczucia s\u0105 bardziej spl\u0105tane ni\u017c opisuje to pierwsza czytanka, a mi\u0142o\u015b\u0107 i nienawi\u015b\u0107 mog\u0105 splata\u0107 si\u0119 w jedno, w doskona\u0142e narz\u0119dzie zadawania b\u00f3lu. Szcz\u0119\u015bliwi, nie potrafili\u015bmy jeszcze interpretowa\u0107.<\/p>\n<p>Pani C. przypomina mi si\u0119 zawsze, gdy czytam dzisiejsze opisy dzieci\u0119cych raj\u00f3w utraconych. Wi\u0119kszo\u015b\u0107 z nich, mam wra\u017cenie, bierze si\u0119 nie z literackiego talentu czy tradycji, lecz z podr\u0119cznik\u00f3w psychiatrii i psychologii. Ale co tam, bardziej ciekawi mnie, czy dzisiejsze dzieciaki nadal stwarzaj\u0105 \u017co\u0142\u0119dziowe ludziki i kasztanowe zwierz\u0119ta? Na schorowanym kasztanowcu za naszym oknem co roku pojawiaj\u0105 si\u0119 przecie\u017c nowi \u015bmia\u0142kowie, kt\u00f3rzy w\u0142a\u017c\u0105 wysoko na niepewne ga\u0142\u0119zie i potrz\u0105saj\u0105 drzewem, a\u017c zacznie gubi\u0107 nie tylko pokryte rdz\u0105 li\u015bcie, ale i owoce, ukryte w rozp\u0119kaj\u0105cych pon\u0119tnie zielonych skorupach. Kasztany spadaj\u0105 jak du\u017ce krople nag\u0142ej ulewy, prosto na g\u0142owy czekaj\u0105cych na dole. I wtedy:<\/p>\n<p>&#8211; Noszesz, kura jego ma\u0107\u00a0 &#8211; drze si\u0119 pod drzewem wniebog\u0142osy kokoszy syn jeden z drugim, jakby ojca i matki nie mia\u0142, i pani C. nie pozna\u0142 nigdy\u2026<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Najlepsze kasztany s\u0105 w dzieci\u0144stwie. Lubimy je tylko jesieni\u0105, no bo kiedy mamy lubi\u0107, skoro pochowane na zim\u0119, wi\u0119dn\u0105 albo \u0142uszcz\u0105 si\u0119 wyschni\u0119t\u0105 \u0142upin\u0105, podobnie jak\u00a0 \u017co\u0142\u0119dzie. Tak w\u0142a\u015bnie, blietz kriegiem staro\u015bci ko\u0144cz\u0105 sw\u00f3j \u017cywot na p\u00f3\u0142ce \u017co\u0142\u0119dziowi rycerze w [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[181,182,32],"class_list":["post-581","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii","tag-dziecinstwo","tag-raj-utracony","tag-tyczynski"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/581","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=581"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/581\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":586,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/581\/revisions\/586"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=581"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=581"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=581"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}