{"id":389,"date":"2012-12-20T10:18:14","date_gmt":"2012-12-20T08:18:14","guid":{"rendered":"http:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=389"},"modified":"2012-12-20T10:18:14","modified_gmt":"2012-12-20T08:18:14","slug":"w-omsku-spadl-czarny-snieg","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=389","title":{"rendered":"W Omsku spad\u0142 czarny \u015bnieg"},"content":{"rendered":"<p>Reszta nie jest poezj\u0105. \u015awiat ugrz\u0105z\u0142 w miejscu, od kilku tygodni uwi\u0119ziony pod ledwo przetartym szmat\u0105 mlecznoszarym kloszem lampy, w kt\u00f3rej nagle przepali\u0142a si\u0119 \u017car\u00f3wka. Dni pojawiaj\u0105 si\u0119 i mijaj\u0105 coraz bardziej umownie, z nawyku kalendarzowego raczej, bo s\u0142o\u0144ce ani wschodzi, ani zapada. Nawet je\u017celi nie zrezygnowa\u0142o ze swej misji, nie urwa\u0142o si\u0119 szpicluj\u0105cemu go kosmicznemu rytmowi, to robi swoje w cichociemnej konspiracji, niezauwa\u017cone. <\/p>\n<p>Czasem, przera\u017cone rutyn\u0105, na moment przedziera si\u0119 przez liszajowaty sufit nieba, wybucha po\u017c\u00f3\u0142k\u0142ym \u015bwiat\u0142em, zimnym, bo pomieszanym z arktycznym podmuchem. Kiedy indziej przez szczeliny w oknach wciska si\u0119 roz\u0107tapana odwil\u017c, gnana astmatycznym wiatrem, kt\u00f3ry przygina drzewa i przechodni\u00f3w do ziemi ubabranej b\u0142ockiem, ale nie robi \u017cadnego wra\u017cenia na posiniaczonej zas\u0142onie chmur. W takie dni nietrudno uwierzy\u0107, \u017ce za chwil\u0119 niebo zwali si\u0119 na g\u0142ow\u0119, przydusi i rozgniecie \u015bwiat, a\u017c nie b\u0119dzie niczego, pr\u00f3cz brunatniej\u0105cej breji. Nadejdzie koniec ko\u0144c\u00f3w i rozerwie zas\u0142on\u0119.<\/p>\n<p>Na ludzka miar\u0119 koniec \u015bwiata, czyli koniec wszystkiego, \u0142atwy do wyobra\u017cenia nie jest. Koniec na ludzk\u0105 miar\u0119 to raczej brak, nieobecno\u015b\u0107, zubo\u017cenie, pustka po kim\u015b lub po czym\u015b. Mo\u017ce nawet pozosta\u0107 niezauwa\u017cony, jak u Mi\u0142osza w \u201ePiosence o ko\u0144cu \u015bwiata\u201d. Mo\u017ce nie starcza nam wyobra\u017ani, a mo\u017ce koniec \u015bwiata jest w nas i tylko w nas. Albo dostrzec go mog\u0105 jedynie wybrani. Innego ko\u0144ca \u015bwiata nie b\u0119dzie?<\/p>\n<p>Karmi\u0105ca si\u0119 mitem wyobra\u017ania tak\u0105 hipotez\u0119 odrzuca. Podpowiada, przepowiada, \u017ce koniec b\u0119dzie nadmiarem, eksplozj\u0105 \u015bwiat\u0142a o\u015blepiaj\u0105cego nienawyk\u0142e oczy, przepe\u0142nionym groz\u0105 pi\u0119knem, kt\u00f3re, znudzone wodzeniem na  pokuszenie, tym razem powiedzie na zatrat\u0119. O\u015blepniemy, zanim ciemno\u015bci skryj\u0105 ziemi\u0119, mo\u017cna mie\u0107 nadziej\u0119. <\/p>\n<p>Apokaliptyczne obrazy przez tysi\u0105ce lat obezw\u0142adnia\u0142y obdarzonych oczami do patrzenia, nawet je\u015bli nie zostali obdarzeni wiar\u0105. Jednym odbiera\u0142y wol\u0119 oporu wobec nieuchronnego, innych popycha\u0142y do ucieczki lub do szale\u0144stwa, albo do ucieczki w szale\u0144stwo. Zawsze byli te\u017c tacy, kt\u00f3rzy budowali schrony \u2013 w my\u015bli, w betonie \u2013 by przetrwa\u0107 i ten koniec ko\u0144c\u00f3w. Wszystko jedno, czy o nim opowiada\u0142a biblia w obrazkach na \u015bcianach \u015bwi\u0105tyni, czy przepowiednie Maj\u00f3w rozsiewane przez internetowe fora i wypasaj\u0105ce si\u0119 na nich media.<\/p>\n<p>Mam swoj\u0105 ulubion\u0105 wizj\u0119 ostatecznego uniewa\u017cnienia codzienno\u015bci i jej realno\u015bci, ludzk\u0105 i nadludzk\u0105 zarazem. Ulubion\u0105, znaczy powracaj\u0105c\u0105. Po kolejnych lekturach kiepsko sklejone \u201ePodr\u00f3\u017ce do piekie\u0142\u201d rozsypuj\u0105 si\u0119 uwalnianymi kartkami: <\/p>\n<p><em>\u201eUtrwalona w pami\u0119ci i uj\u0119ta w prawa regularno\u015b\u0107 przemian \u015bwiata czasoprzestrzennego jest jedyn\u0105 gwarancj\u0105 jego realno\u015bci. Gdyby dwa s\u0142o\u0144ca wyp\u0142yn\u0119\u0142y na niebo, gdyby drzewa zerwa\u0142y si\u0119 do lotu, \u0142opoc\u0105c skrzyd\u0142ami ga\u0142\u0119zi i gubi\u0105c zielone pi\u00f3ra li\u015bci, przestaliby\u015bmy wierzy\u0107 w rzeczywisto\u015b\u0107. Rzeczywisto\u015b\u0107 zr\u00f3wna\u0142aby si\u0119 ze snem. By\u0142by to dzie\u0144 S\u0105du Ostatecznego, w kt\u00f3rym zerwane zostan\u0105 prawa rz\u0105dz\u0105ce \u015bwiatem. W dniu tym, jak nas zapewnia Apokalipsa, niebo ust\u0105pi jak ksi\u0119gi zwinione, sp\u0142yn\u0105 wyspy, a konie ur\u0105gaj\u0105c prawu ci\u0105\u017cenia cwa\u0142owa\u0107 b\u0119d\u0105 w\u015br\u00f3d ob\u0142ok\u00f3w.\u201d<\/em><\/p>\n<p>I na kolejnej kartce: <em>\u201eW dniu S\u0105du Ostatecznego r\u0119ka Bo\u017ca skruszy wszelki szkielet substancji. Wra\u017cenia zmys\u0142owe pozbawione trwa\u0142ego substratu sp\u0142yn\u0105 strumieniem psychicznym, jak po\u0142yskuj\u0105ca \u0142awica ryb, jak chmura motyli nad \u0142\u0105k\u0105, a \u015bwiat zerwany z kotwicy, kt\u00f3ra wbi\u0142a drapie\u017cne szpony w mocne, skaliste dno rzeczywisto\u015bci, zakr\u0119ci si\u0119 na m\u0119tnych nurtach iluzji.\u201d<\/em><\/p>\n<p>\u015awiat zerwany z kotwicy, sp\u0142ywaj\u0105cy po\u0142yskuj\u0105c\u0105 \u0142awic\u0105 wra\u017ce\u0144 i wspomnie\u0144, motyla chmura przekona\u0144 i przes\u0105d\u00f3w nad zielono\u015bci\u0105 \u0142\u0105ki, a nade wszystko drzewa podrywaj\u0105ce si\u0119 do lotu i wspaniale umaszczone konie szybuj\u0105ce w przestworzach &#8211; je\u017celi koniec \u015bwiata jednak si\u0119 wydarzy (w ten pi\u0105tek, albo za tydzie\u0144, za rok czy stulecie), to niech wygl\u0105da tak, jak opisuje go Boles\u0142aw Mici\u0144ski.  Opisuje zapewne prawdziwie, bo (to te\u017c Mici\u0144ski) prawda jest kwesti\u0105 decyzji.  <\/p>\n<p>Je\u017celi by\u015bcie Pa\u0144stwo zdecydowali, \u017ce ko\u0144ca \u015bwiata jednak nie b\u0119dzie, \u017cycz\u0119 Spokojnych \u015awi\u0105t. I dobrych lektur w Nowym Roku. <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Reszta nie jest poezj\u0105. \u015awiat ugrz\u0105z\u0142 w miejscu, od kilku tygodni uwi\u0119ziony pod ledwo przetartym szmat\u0105 mlecznoszarym kloszem lampy, w kt\u00f3rej nagle przepali\u0142a si\u0119 \u017car\u00f3wka. Dni pojawiaj\u0105 si\u0119 i mijaj\u0105 coraz bardziej umownie, z nawyku kalendarzowego raczej, bo s\u0142o\u0144ce ani [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":1,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[152,151],"class_list":["post-389","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii","tag-boleslaw-micinski","tag-koniec-swiata"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/389","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/1"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=389"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/389\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":399,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/389\/revisions\/399"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=389"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=389"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=389"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}