{"id":1093,"date":"2020-07-31T12:48:46","date_gmt":"2020-07-31T10:48:46","guid":{"rendered":"http:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=1093"},"modified":"2020-07-31T12:48:46","modified_gmt":"2020-07-31T10:48:46","slug":"nie-bajka","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=1093","title":{"rendered":"NIE BAJKA"},"content":{"rendered":"<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Zdarzy\u0142o si\u0119 raz i nigdy p\u00f3\u017aniej nie powt\u00f3rzy\u0142o. Przypomnia\u0142 sobie o tym po latach, gdy mia\u0142 do\u015b\u0107, wszystkiego, zawsze szed\u0142 na ca\u0142o\u015b\u0107, i wyrwa\u0142 si\u0119 na jedno popo\u0142udnie nad rzeczk\u0119, inn\u0105, niewiele wi\u0119ksz\u0105 od tamtej, bardziej mo\u017ce narowist\u0105, cho\u0107 cisza panowa\u0142a nad ni\u0105 jeszcze bardziej absolutna. Je\u015bli absolut jest stopniowalny. Rzeka by\u0142a wi\u0119c podobna do przesz\u0142ej, tylko czas zupe\u0142nie inny, tera\u017aniejszy, wi\u0119c starszy.<\/p>\n<p>Tamten jedyny raz, dawno, by\u0142 jak narodziny, ale takie bez krzyku, bez p\u0142aczu i przekle\u0144stw, cho\u0107 przecie\u017c i bez znieczulenia. Przeciwnie, czu\u0142 wszystko, jak psi nos, ka\u017cdy fragment \u015bwiata, najmniejszy, najbardziej odleg\u0142y. Przez moment czas przewija\u0142 si\u0119 bez po\u015bpiechu, a on uwag\u0119 mia\u0142 napr\u0119\u017con\u0105 jak \u017cy\u0142ka w\u0119dki po zaci\u0119ciu ryby, jeszcze nie wiadomo jakiej, ale opornej, wi\u0119c pewnie du\u017cej. P\u00f3ki pod wod\u0105, tajemnica.<\/p>\n<p>Mo\u017cna te\u017c u\u017cy\u0107 innego por\u00f3wnania: to, co zdarzy\u0142o si\u0119 wtedy, by\u0142o jak przerwa w \u017cyciu, zatrzymanie akcji, zapa\u015b\u0107, podczas kt\u00f3rej przez m\u00f3zg przep\u0142ywaj\u0105 tysi\u0105ce obraz\u00f3w, niby wyra\u017anych, ale odrealnionych. Na jawie, a \u017cy\u0142 j\u0105 wtedy przez te kilka dni jak sen, by\u0142o ich mniej, ale nie mniej nasyconych barwami i tajemniczych. Przejawia\u0142 wtedy sk\u0142onno\u015bci do poetyzowania, nigdy nie chcia\u0142 si\u0119 nudzi\u0107, wi\u0119c komplikowa\u0142 sobie \u017cycie.<\/p>\n<p>M\u00f3wi\u0105c prosto, prozaicznie, to porzuci\u0142 wtedy w\u0142a\u015bnie pewn\u0105 prac\u0119, wykonywan\u0105 w sta\u0142ym zatrudnieniu, chronicznym stresie i godzinowym re\u017cimie, takim, kt\u00f3ry modyfikowa\u0107 mo\u017cna by\u0142o tylko w jedn\u0105 stron\u0119, z d\u0142u\u017cej na d\u0142u\u017cej, wi\u0119cej i lepiej. Mia\u0142 zacz\u0105\u0107 nast\u0119pn\u0105, ale jeszcze nie teraz, czeka\u0142a na niego spokojnie, wi\u0119c i on by\u0142 spokojny, cho\u0107 czasy nie by\u0142y. Nie ba\u0142 si\u0119 przysz\u0142o\u015bci, ale i tak postanowi\u0142 przed ni\u0105 odpocz\u0105\u0107.<\/p>\n<p>Je\u017adzi\u0142 wi\u0119c do domu na wsi, prawie codziennie, czasem nocowa\u0142. Pora by\u0142a wci\u0105\u017c ciep\u0142a, ale lato zamierza\u0142o ju\u017c si\u0119 sko\u0144czy\u0107. W lasach grzyby ros\u0142y jak po deszczu, cho\u0107 nie pada\u0142o. On jednak wola\u0142 chodzi\u0107 \u00a0bli\u017cej: po drugiej stronie szosy w zag\u0142\u0119bieniu obro\u015bni\u0119tym pokrzywionymi drzewami trwa\u0142o niedu\u017ce rozlewisko, na rzeczce, niespiesznej z natury, rozleniwionej, rozlaz\u0142ej.<\/p>\n<p>Pami\u0119ta\u0142, \u017ce kiedy\u015b \u0142apali w tym bajorze ryby. Zarzuci\u0142 w\u0119dk\u0119, zupe\u0142nie bez przekonania, tak naprawd\u0119 niczego nie chcia\u0142 \u0142apa\u0107, chodzi\u0142o tylko o pow\u00f3d do bezczynnego wysiadywania nad wod\u0105. By\u0142 sam, w\u0142a\u015bnie tak by\u0142o mu dobrze, przynajmniej wtedy. I jak zwykle tutaj nie chcia\u0142o mu si\u0119 ani czyta\u0107, ani pisa\u0107. Spok\u00f3j, bezwzgl\u0119dny, oblepia\u0142 wszystko doko\u0142a i obezw\u0142adnia\u0142 niczym duchota, kt\u00f3ra nie chcia\u0142a min\u0105\u0107 wraz z lipcem. Jak najmniej ruchu, oszcz\u0119dza\u0142 energi\u0119, kt\u00f3rej ju\u017c nie mia\u0142, nie zdj\u0105\u0142 nawet kurtki, cho\u0107 s\u0142o\u0144ce dopala\u0142o zza chmur. Siedzia\u0142, kamie\u0144 na kamieniu.<\/p>\n<p>U\u015bwiadomi\u0142 sobie w ko\u0144cu, \u017ce przecie\u017c nawet nie za\u0142o\u017cy\u0142 przyn\u0119ty na haczyk. Zwija\u0142 \u017cy\u0142k\u0119 powoli, ko\u0142owrotek mrucza\u0142 jak wypieszczony kot, leniwie, stawiaj\u0105c lekki op\u00f3r. Pewnie zaczep, pomy\u015bla\u0142, ale nie by\u0142a to ani ga\u0142\u0105\u017a, ani korze\u0144, co\u015b innego pob\u0142yskiwa\u0142o pod powierzchni\u0105 wody. Na ko\u0144cu haczyka trzepota\u0142 ca\u0142kiem spory karasek.<\/p>\n<p>Zarzuci\u0142 jeszcze raz, bardziej dla \u017cartu, ryba zn\u00f3w z\u0142apa\u0142a si\u0119 na pusty haczyk, potem jeszcze jedna, i jeszcze, nast\u0119pne. Karasie by\u0142y z\u0142otawe, w kolorze haczyka, haczyk by\u0142 koloru s\u0142o\u0144ca, kt\u00f3re uk\u0142ada\u0142o si\u0119 na tafli wody, zachodz\u0105ce, ale jeszcze na tyle silne, \u017ceby przymusza\u0107 oczy do mru\u017cenia. Za\u0142zawione lekko, rozmazywa\u0142y \u015bwiat, wyostrzany od czasu do czasu z\u0142otawymi kr\u0119gami s\u0142onecznego \u015bwiat\u0142a, pulsuj\u0105cymi na dnie soczewki oka. Odbita w nich jasno\u015b\u0107 wybucha\u0142a ma\u0142ymi, pulsuj\u0105cymi plamkami, wygl\u0105da\u0142y jak kr\u0105\u017c\u0105ce wok\u00f3\u0142 miniaturowe s\u0142o\u0144ca. Kto\u015b tu wyra\u017anie przesadzi\u0142 z zami\u0142owaniem do przepychu, sierpniowy \u015bwiat o\u015blepia\u0142 z\u0142ot\u0105 ornamentyk\u0105.<\/p>\n<p>G\u0142upie, pomy\u015bla\u0142 o rybach, kt\u00f3re pcha\u0142y si\u0119 na haczyk jak oszala\u0142e, wi\u0119c zarzuca\u0142 i wyci\u0105ga\u0142, w ko\u0144cu nawet nie patrz\u0105c na sp\u0142awik. Namno\u017cy\u0142o si\u0119 ich pewnie ponad miar\u0119, wi\u0119c s\u0105 wyg\u0142odnia\u0142e, pomy\u015bla\u0142. Nie wierzy\u0142 nigdy w racjonalno\u015b\u0107 natury, i s\u0142usznie, cho\u0107 wielu z jego pokolenia dozna\u0142o panteistycznego o\u015bwiecenia. On nie, o\u015bwiecenie by\u0142o dla tych, kt\u00f3rzy wierzyli, nie widz\u0105c.<\/p>\n<p>Przez godzin\u0119 nape\u0142ni\u0142 rybami plastikowe wiaderko, po farbie, kt\u00f3ra wed\u0142ug etykiety mia\u0142a przetrwa\u0107 wieczno\u015b\u0107 i pozwala\u0142a obmywa\u0107 si\u0119 wielokrotnie z najgorszych plam. Dzie\u0144 by\u0142 dziwny, ca\u0142y, nic dziwnego, \u017ce o zmroku nawet komary odpu\u015bci\u0142y atak, mo\u017ce tak opi\u0142y si\u0119 krwi\u0105 poprzedniego dnia, \u017ce nie zd\u0105\u017cy\u0142y wytrze\u017awie\u0107. Siedzia\u0142 wi\u0119c spokojnie przed domem, bez ruchu, by nie sp\u0142oszy\u0107 m\u0142odego kocura, kt\u00f3ry odkry\u0142 w\u0142a\u015bnie \u017cycie w wiaderku pozostawionym pod modrzewiem.<\/p>\n<p>To by\u0142 prawdziwy spektakl, jak egzekucje, kt\u00f3re niegdy\u015b \u015bci\u0105ga\u0142y t\u0142umy, daj\u0105c im zaspokojenie mocniejsze od erotycznego. Kot stawa\u0142 na brzegu wiaderka, rozkraczony, uderza\u0142 \u0142ap\u0105 w wod\u0119, rytmicznie i delikatnie, a kiedy karaski podp\u0142ywa\u0142y do g\u00f3ry, odchyla\u0142 si\u0119 mocno, przednimi \u0142apami puszczaj\u0105c kraw\u0119d\u017a wiadra. Szybki ruch i silne \u0142apy wyrzuca\u0142y na traw\u0119 ryb\u0119, kt\u00f3ra w szarzej\u0105cym ju\u017c \u015bwietle dnia traci\u0142a sw\u00f3j blask. Urodzony morderca b\u0142yskawicznie odgryza\u0142 jej g\u0142ow\u0119 i wraca\u0142 do polowania. Obok wiaderka le\u017ca\u0142 spory ju\u017c stosik zagryzionych ofiar. Ockn\u0105\u0142 si\u0119 w ko\u0144cu i przegoni\u0142 kocura, ale ryby zostawi\u0142, tamten ze\u017cre je w nocy albo zakopie na p\u00f3\u017aniej.<\/p>\n<p>Nazajutrz po\u0142\u00f3w okaza\u0142 si\u0119 r\u00f3wnie \u0142atwy, ale on nie czu\u0142 ju\u017c ekscytacji. Wypuszcza\u0142 ryby do wody, zaczepia\u0142y si\u0119 na haczyku lekko, zreszt\u0105 prawie nie zacina\u0142 \u017cy\u0142ki, czasem tylko na metalu zostawa\u0142 kawa\u0142eczek wargi. Ostatniej wypuszczanej rybie spojrza\u0142 w oczy, przypadkiem, by\u0142y zupe\u0142nie bez wyrazu, rozwodnione &#8211; a jakie maj\u0105 by\u0107, pomy\u015bla\u0142, skoro ryba \u017cyje w wodzie. Bana\u0142ek, niezauwa\u017calny jak o\u015b\u0107, ma\u0142o si\u0119 nim nie zakrztusi\u0142, gdy zachichota\u0142, rozbawiony bez sensu. Naprawd\u0119 za du\u017co stresu ostatnio, st\u0105d ta dziecinna g\u0142upawka. Akcja r\u00f3wna si\u0119 reakcji, a mo\u017ce odwrotnie.<\/p>\n<p>Ryba poruszy\u0142a pyszczkiem, \u0142api\u0105c powietrze, wygl\u0105da\u0142o, jakby chcia\u0142a mu co\u015b powiedzie\u0107 zanim si\u0119 udusi. Milcz, \u015bciszy\u0142 g\u0142os, chocia\u017c przecie\u017c nikt nie m\u00f3g\u0142 go s\u0142ysze\u0107. Przypomnia\u0142a mu si\u0119 bajka, jedna z ulubionych w dzieci\u0144stwie, o rybce gadule, spe\u0142niaj\u0105cej trzy \u017cyczenia. &#8211; Ty te\u017c jeste\u015b z\u0142ota, wi\u0119c wypuszcz\u0119 ci\u0119, je\u015bli spe\u0142nisz moje \u017cyczenie &#8211; za\u015bmia\u0142 si\u0119, tym razem g\u0142o\u015bno, i ju\u017c nie m\u00f3g\u0142 przesta\u0107, chichota\u0142 histerycznie, jak wariat i nawet po latach scena ta wydawa\u0142a mu si\u0119 tak \u017cenuj\u0105ca, \u017ce zapomnia\u0142 o niej.<\/p>\n<p>Pami\u0119ta\u0142 jednak, \u017ce naprawd\u0119 wypowiedzia\u0142 \u017cyczenie, zreszt\u0105 mo\u017ce je tylko pomy\u015bla\u0142, komunikacja mi\u0119dzygatunkowa, temat na doktorat. Ale czy si\u0119 spe\u0142ni\u0142o, nie potrafi\u0142 powiedzie\u0107. Nie m\u00f3g\u0142, bo nie pami\u0119ta\u0142, czego od z\u0142ocistego karasia za\u017c\u0105da\u0142. Pami\u0119ta\u0142 coraz mniej, zapomnienie zacz\u0119\u0142o si\u0119 od twarzy, potem nie odnajdowa\u0142 w pami\u0119ci chronologii zdarze\u0144, jeszcze p\u00f3\u017aniej gubi\u0142 nie tylko ich nast\u0119pstwo, ale i przebieg. Kolejne do zapomnienia by\u0142y my\u015bli sprzed chwili, a potem to najprostsze: kim jest, jak si\u0119 nazywa, co robi\u0142 przez ca\u0142e \u017cycie.<\/p>\n<p>Nas te\u017c zapomina\u0142, nie poznawa\u0142, a\u017c kiedy pami\u0119\u0107 obumar\u0142a go tak, \u017ce nie panowa\u0142 nad codziennymi czynno\u015bciami, myciem, ubieraniem si\u0119, jedzeniem, wypr\u00f3\u017cnianiem, musieli\u015bmy odda\u0107 go do domu spokojnej staro\u015bci, zbudowanego zreszt\u0105 w zaskakuj\u0105co spokojnej i malowniczej okolicy, niedaleko meandruj\u0105cej leniwie przez las rzeczki, rozlewaj\u0105cej si\u0119 potem w niewielkie bajoro, po kt\u00f3rym skaka\u0142y o\u015blepiaj\u0105ce refleksy.<\/p>\n<p>A\u017c kusi\u0142o, by zosta\u0107 na brzegu, na zawsze, patrze\u0107 zmru\u017conymi oczami na s\u0142oneczne przeb\u0142yski, kt\u00f3re z\u0142oci\u0142y si\u0119 i znika\u0142y zaraz w ciemnej wodzie, jakby pod jej powierzchni\u0105 wci\u0105\u017c k\u0142\u0119bi\u0142y si\u0119 tamte ryby i tak jak wtedy nie mog\u0142y pomie\u015bci\u0107 si\u0119 pod powierzchni\u0105. Mo\u017ce zn\u00f3w czeka\u0142y na kogo\u015b, kto wy\u0142owi je z pokrytego rz\u0119s\u0105 bajora, dla zabawy albo w zapami\u0119taniu.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&nbsp; Zdarzy\u0142o si\u0119 raz i nigdy p\u00f3\u017aniej nie powt\u00f3rzy\u0142o. Przypomnia\u0142 sobie o tym po latach, gdy mia\u0142 do\u015b\u0107, wszystkiego, zawsze szed\u0142 na ca\u0142o\u015b\u0107, i wyrwa\u0142 si\u0119 na jedno popo\u0142udnie nad rzeczk\u0119, inn\u0105, niewiele wi\u0119ksz\u0105 od tamtej, bardziej mo\u017ce narowist\u0105, cho\u0107 [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[553,638,636,637,635],"class_list":["post-1093","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii","tag-czas","tag-kot","tag-narodziny","tag-ryby","tag-rzeka"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1093","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1093"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1093\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1096,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1093\/revisions\/1096"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1093"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1093"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1093"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}