{"id":1059,"date":"2020-02-25T12:12:51","date_gmt":"2020-02-25T10:12:51","guid":{"rendered":"http:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=1059"},"modified":"2020-02-25T12:12:51","modified_gmt":"2020-02-25T10:12:51","slug":"dzien-w-ktorym-wialo-jak-nigdy","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=1059","title":{"rendered":"Dzie\u0144, w kt\u00f3rym wia\u0142o jak nigdy"},"content":{"rendered":"<p>&nbsp;<\/p>\n<p>Wraca\u0142 tak cz\u0119sto, \u017ce cho\u0107 min\u0119\u0142o czterdzie\u015bci lat, w\u0142a\u015bciwie nigdy nie wyszed\u0142 z tego korytarza. D\u0142ugiego na dwana\u015bcie mieszka\u0144, jednakowych, rozmieszczonych symetrycznie, jak cele w wi\u0119zieniu, naprzeciw siebie. Z tym, \u017ce te naro\u017cne, na ko\u0144cach, by\u0142y wi\u0119ksze, trzypokojowe, z kuchni\u0105 widn\u0105 i z oknami na dwie strony bloku, wi\u0119c z widokiem szerszym, raczej wie\u017cyczki stra\u017cnicze ni\u017c cele.<\/p>\n<p>Korytarz nie by\u0142 miejscem zupe\u0142nie bezpiecznym. Lastrykowa pod\u0142oga,\u00a0 \u015bliska, bo pastowana co tydzie\u0144 czujnym wzrokiem s\u0105siad\u00f3w, co ludzie powiedz\u0105, jak nie b\u0119dzie si\u0119 b\u0142yszcze\u0107 pod drzwiami, grozi\u0142a upadkiem. Ale akurat im \u015bliska pod\u0142oga nie przeszkadza\u0142a nigdy, je\u017adzili po niej prawie jak po lodzie, graj\u0105c w niby hokeja, pude\u0142kiem zapa\u0142ek albo odpustow\u0105 mi\u0119kkaw\u0105 pi\u0142eczk\u0105, p\u00f3ki nie p\u0119k\u0142a i nie pogubi\u0142a tego czego\u015b, co wype\u0142nia\u0142o j\u0105 w \u015brodku. Nazywali sobie te niby dru\u017cyny, kanada kontra ruscy, mistrzostwa \u015bwiata, jeden na jednego plus bramkarz.<\/p>\n<p>Wszystko wtedy jeszcze by\u0142o na niby i dlatego wydawa\u0142o im si\u0119, \u017ce jeszcze wszystko jest mo\u017cliwe.<\/p>\n<p>Czasem, gdy emocji by\u0142o za du\u017co, bo wynik pozostawa\u0142 bezbramkowy, k\u0142\u00f3cili si\u0119 w\u015bciekle o faule lub za wysoko uniesione niby kije, a\u017c w ko\u0144cu z korytarza przeganiali ich ci, kt\u00f3rzy mieszkali za cienkimi drzwiami mozolnie, przez lata obijanymi boazeri\u0105, derm\u0105 albo blach\u0105. Ludzie, kt\u00f3rzy dorabiali si\u0119 tych drzwi, zaradni i sprytni,\u00a0 wtedy wydawali mu si\u0119 bardzo starzy, normalne, cho\u0107 pewnie byli m\u0142odsi ni\u017c on dzisiaj.<\/p>\n<p>Ale to jest ju\u017c nowe dzisiaj i tamci nie \u017cyj\u0105, a wzd\u0142u\u017c korytarza starzej\u0105 si\u0119 nowi m\u0142odzi, kt\u00f3rzy nie graj\u0105 w niby hokeja. Mo\u017ce pod\u0142oga ju\u017c nie taka, cho\u0107 ze staro\u015bci powinna by\u0107 jeszcze bardziej wy\u015blizgana.<\/p>\n<p>Chyba jako ostatnia z tamtych starych umiera\u0142a Psiara, mieszkaj\u0105ca na ko\u0144cu, w lokalu z oknami na dwie strony, czyli na p\u00f3\u0142 \u015bwiata. Zawsze mia\u0142a psy, bo gdy jedne ko\u0144czy\u0142y sw\u00f3j pieski \u017cywot, ca\u0142kiem zreszt\u0105 niez\u0142y, rozpieszcza\u0142a nast\u0119pne. Ale swoje przezwisko dosta\u0142a nie dlatego. Zosta\u0142a Psiar\u0105, bo psy by\u0142y dla niej wa\u017cniejsze ni\u017c ludzie, z lud\u017ami \u0142\u0105czy\u0142y j\u0105 gorsze do\u015bwiadczenia ni\u017c ze zwierz\u0119tami, kt\u00f3re mia\u0142a albo kt\u00f3rym pomaga\u0142a. Tak niekt\u00f3rym jest \u0142atwiej.<\/p>\n<p>By\u0142a sama, w trzech pokojach, wielkich w por\u00f3wnaniu z pozosta\u0142ymi mieszkaniami w tym bloku, ale sama nie od zawsze, tylko od \u015bmierci jej Jurka. To znaczy przed Jurkiem te\u017c by\u0142a sama, m\u00f3wili ju\u017c nawet o niej stara panna, cho\u0107 ci\u0105gle jeszcze za plecami. On podobno zostawi\u0142 dla niej \u017con\u0119 i dzieci, jeszcze ca\u0142kiem ma\u0142e, ale d\u0142ugo razem te\u017c nie po\u017cyli. Za grzechy kociej \u0142apy, szepta\u0142a s\u0105siadkom Kowalska, naprawd\u0119 tak si\u0119 nazywa\u0142a, mru\u017c\u0105c oczy jak kotka w s\u0142o\u0144cu przedwio\u015bnia. Mo\u017cliwe, \u017ce wiedzia\u0142a co\u015b wi\u0119cej, w ko\u0144cu w ko\u015bciele by\u0142a codziennie, czasem nawet dwa razy, wi\u0119c mo\u017ce i do wiedzy o przeznaczeniach mia\u0142a \u0142atwiejszy dost\u0119p.<\/p>\n<p>Gdy umar\u0142 jej facet, Psiara znowu zacz\u0119\u0142a pali\u0107. Rzuci\u0142a przed laty, gdy poprosi\u0142, podobno, ale teraz pali\u0142a jeszcze wi\u0119cej, jakby chcia\u0142a zrobi\u0107 mu na z\u0142o\u015b\u0107 za to, \u017ce zrobi\u0142 jej t\u0105 niewczesn\u0105 \u015bmier\u0107. Nie wiadomo, czy czernia\u0142a od tych papieros\u00f3w, czy z t\u0119sknoty, i chud\u0142a, przera\u017aliwie, jakby papierosy podsyca\u0142y w niej nigdy nie zagaszony po\u017car, kt\u00f3ry j\u0105 wypala\u0142. Gdy zaci\u0105ga\u0142a si\u0119 jak m\u0119\u017cczyzna, mocno i d\u0142ugo, ko\u0144c\u00f3wka extra mocnego roz\u017carza\u0142a si\u0119 na czerwono, a potem na z\u0142oto, jakby ogie\u0144 z jej p\u0142uc pr\u00f3bowa\u0142 wydosta\u0107 si\u0119 na zewn\u0105trz i podpali\u0107 \u015bwiat.<\/p>\n<p>W ko\u0144cu astma unieruchomi\u0142a j\u0105 na dobre, na dobre \u2013 tak m\u00f3wi\u0142y s\u0105siadki, bezmy\u015blnie, bez sensu, ale z trosk\u0105, nie wiadomo tylko, czy nie udawan\u0105. Bez wyci\u0119tego p\u0142uca m\u0119czy\u0142a si\u0119 jeszcze bardziej, ale palenia nie rzuci\u0142a nawet wtedy, gdy musia\u0142a odda\u0107 tego ostatniego psa, z kt\u00f3rym nie mia\u0142a ju\u017c si\u0142y wychodzi\u0107. Zatroskane nie by\u0142y zatroskane a\u017c tak bardzo, by zwierzaka wyprowadza\u0107 s\u0142ota czy spiekota.<\/p>\n<p>Zreszt\u0105 niezbyt przypomina\u0142 psa, na tych kr\u00f3tkich \u0142apach, z czarno bur\u0105 szczecin\u0105, przetykan\u0105 w kilku miejscach ja\u015bniejszymi plackami \u0142ysiny. I uszami jak radary, wielkimi nieproporcjonalnie, ci\u0105gle w ruchu, jedno sobie, drugie nie wiadomo komu.<\/p>\n<p>Ciekawe, \u017ce Psiara nigdy nikomu nie powiedzia\u0142a, czy odda\u0142a psa jakim\u015b dobrym ludziom, czy te\u017c do schroniska, na zmarnowanie.<\/p>\n<p>Zadusi\u0142a si\u0119 tak, jak \u017cy\u0142a, w samotno\u015bci. Musia\u0142o dopa\u015b\u0107 j\u0105 nagle, tym razem nie zd\u0105\u017cy\u0142a zapuka\u0107 do nikogo z s\u0105siad\u00f3w, a kom\u00f3rki nie nauczy\u0142a si\u0119 obs\u0142ugiwa\u0107, mo\u017ce z oszcz\u0119dno\u015bci, zreszt\u0105 wtedy jeszcze nie wszyscy je mieli. Gdy po tygodniu wywalili drzwi, kto\u015b w ko\u0144cu dostrzeg\u0142, \u017ce co\u015b za d\u0142ugo Psiary nie wida\u0107, smr\u00f3d by\u0142 tak wielki, \u017ce przez kilka dni nikt nie zamyka\u0142 drzwi balkonowych na ko\u0144cu korytarza.<\/p>\n<p>Kowalska m\u00f3wi\u0142a, \u017ce z mieszkania umar\u0142ej czu\u0107 by\u0142o starym psem. Ale kiedy indziej przekonywa\u0142a znowu, \u017ce zza drzwi \u015bmierdzia\u0142o raczej siark\u0105. Nikt jej ju\u017c wtedy nie s\u0142ucha\u0142, pukali si\u0119 w czo\u0142a jeszcze zanim zwariowa\u0142a i zabra\u0142o j\u0105 pogotowie. Napuchni\u0119t\u0105, grub\u0105, ledwo zmie\u015bci\u0142a si\u0119 w kaftan i nie mogli jej ruszy\u0107, zanim zastrzyk nie zacz\u0105\u0142 dzia\u0142a\u0107 na dobre. Zn\u00f3w to dobre.<\/p>\n<p>Krzycza\u0142a jakie\u015b pomieszane modlitwy, tak g\u0142o\u015bno, \u017ce s\u0142ycha\u0107 je by\u0142o jeszcze z windy, zza grubych metalowych drzwi szybu, przez kt\u00f3ry j\u0119cz\u0105c i zgrzytaj\u0105c opuszcza\u0142a si\u0119 w d\u00f3\u0142 poobijana kabina. Czarek mieszkaj\u0105cy u s\u0105siad\u00f3w wyjecha\u0142 wtedy na rekolekcje z seminarium, wi\u0119c nikt nie potrafi\u0142 chwilowo orzec, czy krzyki te to be\u0142kot wariatki, czy mo\u017ce blu\u017anierstwo, z\u0142e jakie\u015b, op\u0119tane. Te, co to widzia\u0142y, wola\u0142y prze\u017cegna\u0107 si\u0119, na wszelki wypadek. Przecie\u017c ksi\u0119dza nie b\u0119d\u0105 fatygowa\u0107, wo\u0142a si\u0119 go tylko do umieraj\u0105cych, a Kowalska \u017cy\u0142a, teraz marnie i w wariatkowie, ale jednak.<\/p>\n<p>Pami\u0119ta\u0142, \u017ce kiedy j\u0105 zabierali, po korytarzu snu\u0142 si\u0119 p\u00f3\u0142mrok, pe\u0142en poruszonych cieni. Mo\u017cliwe, \u017ce wszystko to dzia\u0142o si\u0119 nad ranem, ciut \u015bwit, cho\u0107 chyba jednak p\u00f3\u017aniej, mia\u0142 ju\u017c wychodzi\u0107 do szko\u0142y. Mo\u017ce \u015amietek znowu zaspa\u0142, bo korytarz co prawda zwykle o\u015bwietla\u0142y jarzeni\u00f3wki, ale zapalane przez gospodarza domu, jak nazywa\u0142o si\u0119 wtedy dozorc\u0119. Wi\u0119c gdy ten si\u0119 zagapi\u0142, szczeg\u00f3lnie zim\u0105, korytarz pozostawa\u0142 zaciemniony, prawie ca\u0142kowicie, przez p\u00f3\u0142 dnia, do samego zmierzchu. Roz\u015bwietla\u0142a go wtedy tylko kabina windy, \u017c\u00f3\u0142tym \u015bwiat\u0142em przebijaj\u0105cym si\u0119 przez zbrojone okienko w drzwiach do szybu, ale na kr\u00f3tko, dop\u00f3ki kto\u015b nie \u015bci\u0105gn\u0105\u0142 windy na inne pi\u0119tro.<\/p>\n<p>Gdy odje\u017cd\u017ca\u0142a, piszcz\u0105c i rz\u0119\u017c\u0105c, wtedy jedynym jasnym punktem, kt\u00f3ry przyci\u0105ga\u0142 uwag\u0119 jak rekwizyt hipnotyzera, pozostawa\u0142a ja\u015bniejsza plama zamykaj\u0105cych korytarz drzwi balkonowych, przez kt\u00f3re wlewa\u0142y si\u0119 resztki \u015bwiate\u0142 bezsennego miasta.<\/p>\n<p>Te szklane drzwi, otwieraj\u0105ce si\u0119 na balkon, kt\u00f3rego nie by\u0142o, bo zaprojektowano za nimi ledwie jego atrap\u0119, rozmazane, odbijaj\u0105ce \u015bwiat\u0142o latarni i z rzadka przeje\u017cd\u017caj\u0105cych na dole samochod\u00f3w, kt\u00f3re ciep\u0142e od spalin powietrze unosi\u0142o ku g\u00f3rze a\u017c po dziesi\u0105te pi\u0119tro, te \u017c\u00f3\u0142tawo pulsuj\u0105ce w ciemno\u015bci drzwi wygl\u0105da\u0142y jak wyj\u015bcie awaryjne. Szczeg\u00f3lnie w tak wietrzne dni jak ten, w kt\u00f3rym znaleziono martw\u0105 Psiar\u0119.<\/p>\n<p>W takie dni \u0142atwo o liter\u00f3wk\u0119, mo\u017cna pomyli\u0107 wietrzne z wiecznym. Przecie\u017c wysoko zawsze wieje najmocniej, a w d\u0142ugim korytarzu przeci\u0105g skomle i wyje pod drzwiami.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>&nbsp; Wraca\u0142 tak cz\u0119sto, \u017ce cho\u0107 min\u0119\u0142o czterdzie\u015bci lat, w\u0142a\u015bciwie nigdy nie wyszed\u0142 z tego korytarza. D\u0142ugiego na dwana\u015bcie mieszka\u0144, jednakowych, rozmieszczonych symetrycznie, jak cele w wi\u0119zieniu, naprzeciw siebie. Z tym, \u017ce te naro\u017cne, na ko\u0144cach, by\u0142y wi\u0119ksze, trzypokojowe, z [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[575,580,579,578,577,75,436,482,576],"class_list":["post-1059","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii","tag-korytarz","tag-kowalska","tag-mieszkanie","tag-psiara","tag-psy","tag-samotnosc","tag-smierc","tag-wiatr","tag-wieje"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1059","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1059"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1059\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1061,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1059\/revisions\/1061"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1059"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1059"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1059"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}