{"id":1051,"date":"2019-12-17T14:51:01","date_gmt":"2019-12-17T12:51:01","guid":{"rendered":"http:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=1051"},"modified":"2019-12-17T16:37:25","modified_gmt":"2019-12-17T14:37:25","slug":"swinia-na-mrozie","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/?p=1051","title":{"rendered":"\u015awinia na mrozie"},"content":{"rendered":"<p>Rok by\u0142 tysi\u0105c dziewi\u0119\u0107set osiemdziesi\u0105ty i pierwszy. Zima. Napada\u0142o jakby by\u0142o w zmowie, du\u017co, ci\u0119\u017cko, grubo, wybielaj\u0105c wszystko. Mo\u017ce sprzyja\u0142o tamtemu, sztywnemu jak drewniana lalka z bajki o k\u0142amczuchu genera\u0142owi, udaj\u0105cemu \u015blepca, czarnymi okularami zas\u0142aniaj\u0105cego dziury po sumieniu. Zwykle taki \u015bnieg, bia\u0142y i puszysty, przedwigilijny, dawa\u0142 rado\u015b\u0107. Nawet wtedy, gdy zimy by\u0142y jeszcze czym\u015b zwyczajnym, mro\u017ane i kopne. Tym razem zasypa\u0142o i rado\u015b\u0107.<\/p>\n<p>Napada\u0142o i zosta\u0142o, zmrozi\u0142o na d\u0142ugo. Na takim \u015bniegu, przyspawanym do ziemi s\u0142o\u0144cem, dobrze wida\u0107 \u015blady, wi\u0119c by\u0142 on po stronie \u015bcigaj\u0105cych, a nie \u015bciganych. Przeciwko nim by\u0142 tak\u017ce mr\u00f3z, uciekali zwykle jak stali, je\u015bli w og\u00f3le zd\u0105\u017cyli przed nadej\u015bciem tamtych, zwiastowanych przez zmilitaryzowane radio i telewizj\u0119. Dopiero p\u00f3\u017aniej pomocni ludzie znajdowali im ciep\u0142e swetry i jesionki, dogrzane domy i meliny, p\u00f3\u017aniej, je\u015bli wcze\u015bniej nie znale\u017ali ich tropiciele, ludzie-psy.<\/p>\n<p>W sumie czas gra\u0142 jednak na korzy\u015b\u0107 uciekaj\u0105cych, bo ile\u017c mo\u017cna gania\u0107 za nimi po mrozie, nawet je\u015bli zomowcom obiecano za to dodatkow\u0105 premi\u0119. Nie tylko pieni\u0119\u017cn\u0105, tak\u017ce i radoch\u0119, bo tamci luje tak \u015bmiesznie wili si\u0119 i podrygiwali, gdy wreszcie mo\u017cna by\u0142o przypierdoli\u0107 im zdrowo, pa\u0142\u0105, od razu po zatrzymaniu, bez tego kurewskiego legitymowania i innych wymys\u0142\u00f3w.<\/p>\n<p>Swoich ludzi genera\u0142 opatuli\u0142 dobrze, w ciep\u0142e mundury, polowe, cho\u0107 akcja dzia\u0142a si\u0119 g\u0142\u00f3wnie w miastach, w szalokominiarki zas\u0142aniaj\u0105ce wszystkie znaki szczeg\u00f3lne pr\u00f3cz oczu, w uszanki z barankiem i orze\u0142kiem, ma\u0142ym i niewinnym niczemu, w kalesony z meszkiem, w bajowe podkoszulki z d\u0142ugim r\u0119kawem, na kt\u00f3re mogli za\u0142o\u017cy\u0107 ciep\u0142e, zgni\u0142ozielone dresy. Nogawki spodni wpuszcza\u0142o si\u0119 w we\u0142niane skarpety, a je\u015bli buty walonki by\u0142y dobrze dobrane, przynajmniej rozmiar za du\u017ce, to wchodzi\u0142y w nie i dwie pary skarpet, i jeszcze mo\u017cna by\u0142o rusza\u0107 palcami, \u017ceby nie zamarza\u0142y, oddzielaj\u0105c paluch od reszty w ko\u015blaw\u0105 liter\u0119 \u201eV\u201d.<\/p>\n<p>Dba\u0142 o nich, bo tylko oni mu zostali. Wi\u0119c na ka\u017cdym skrzy\u017cowaniu koksownik, na rozgrzewk\u0119, ciep\u0142o i \u015bwiat\u0142o, \u017ceby by\u0142o jasne, kto tu wyznacza granice prawa, a kto jest z g\u00f3ry przegranym banit\u0105. I \u017ce mysz si\u0119 nie prze\u015blizgnie, cho\u0107 to akurat na wyrost, nie takie rzeczy wydarza\u0142y si\u0119 wtedy pod bokiem w\u0142adzy tu, w tak zwanym tym kraju.<\/p>\n<p>Czas generalskiego przewrotu by\u0142 dobrze wyliczony i wymierzony celnie, muszka zgrana ze szczerbink\u0105, bo po kilku dniach ci, kt\u00f3rzy nie siedzieli w wi\u0119zieniach, konspiracyjnych lokalach albo zak\u0142adach pracy nielegalnie przerwanej, a tak\u017ce ci, kt\u00f3rzy nie poszukiwali oraz nie pilnowali tych pierwszych, wszyscy oni, czyli wi\u0119kszo\u015b\u0107 tego narodu, kt\u00f3ry po latach wspomina\u0142 b\u0119dzie zdumionym sonda\u017cystom, \u017ce wtedy, w grudniu sta\u0142o si\u0119 dobrze i nie b\u0119dzie do ko\u0144ca jasne, czy b\u0119dzie nar\u00f3d przepytywany mia\u0142 na my\u015bli tamt\u0105 wojn\u0119, kt\u00f3r\u0105 wypowiedziano mu w jego w\u0142asnym imieniu, czy te\u017c raczej \u015bnieg, kt\u00f3ry w\u00f3wczas spad\u0142 tak pi\u0119knie i mr\u00f3z, kt\u00f3ry sku\u0142 w jedsku\u0142 jas nej chwili ziemi\u0119, t\u0119 ziemi\u0119, lepiej od zomowc\u00f3w;<\/p>\n<p>wi\u0119c ci, kt\u00f3rzy nie walczyli po \u017cadnej ze stron i nie uwa\u017cali albo nie zauwa\u017cali, \u017ce byli w stanie wojny, chyba \u017ce za tak\u0105 uzna\u0107 b\u00f3j nie pierwszy i nieostatni w kolejce po ledwie \u017cywego karpia z wanny, czyli m\u00f3wi\u0105c ju\u017c kr\u00f3tko, najkr\u00f3cej: my, nar\u00f3d, we people, ludzie, panie, normalni ludzie, mogli zaj\u0105\u0107 si\u0119 \u015bwi\u0119tami na kartki, ze stemplami zamiast \u017cycze\u0144 i wyrobami czekoladopodobnymi wymienialnymi na wyroby naprawd\u0119 spirytusowe, i mogli mie\u0107 w ko\u0144cu to, co w \u017cyciu naj\u015bwi\u0119tsze, czyli \u015bwi\u0119ty spok\u00f3j, jak \u015bpiewa\u0142a mi\u0142a ka\u017cdej w\u0142adzy szansonistka z do\u015bwiadczeniem d\u0142ugim jak st\u0105d do wieczno\u015bci.<\/p>\n<p>Ten drugi obieg towar\u00f3w istnia\u0142 jeszcze przed stanem wojny. Wojna o pok\u00f3j te\u017c wymaga\u0142a wyrzecze\u0144, wi\u0119c towar\u00f3w brakowa\u0142o, przewo\u017cone, przenoszone, szmuglowane, ryzyko mniejsze ni\u017c w wojn\u0119, ale system ten sam, partyzantka jednego dnia, nast\u0119pnego do prze\u017cycia, nie da\u0107 si\u0119 z\u0142apa\u0107, schowa\u0107 przed donosem s\u0105siada i domiarem pa\u0144stwa, jakby go ju\u017c nie by\u0142o po uszy, nawet \u015bwi\u0144skie uszy by\u0142y w cenie, dobrze uw\u0119dzone, zw\u0119dzone razem z tusz\u0105 z pa\u0144stwowego monopolu prze\u0142amywanego ch\u0142opsko-miejskim cwaniactwem, bidazaradno\u015bci\u0105, partyzantk\u0105 wiejsko-miejsk\u0105 \u017cywieniow\u0105, wiadomo, kaszanka, r\u0105banka, szklanka zawsze si\u0119 znajdzie na uspokojenie nerw\u00f3w rozdygotanych, nie wiadomo, z zimna czy strachu.<\/p>\n<p>Strach by\u0142 niewielki, bo jednak za szmuglowanie z nielegalnego uboju dostawa\u0142o si\u0119 mniej i l\u017cej ni\u017c za sabotowanie ustroju, genera\u0142 i jego WRONa bardziej bali si\u0119 s\u0142\u00f3w ni\u017c kie\u0142basy, chyba po raz ostatni w tym kraju na skraju. Wi\u0119c jedni, ci mniej liczni, wywijali or\u0142a bia\u0142ego jak \u015bnieg, wrona niech skona, or\u0142a nie pokona, pozostali, powszechniejsi, przelewali krew, \u015bwi\u0144sk\u0105, \u017ceby chocia\u017c \u015bwi\u0119ta prze\u017cy\u0107 po ludzku.<\/p>\n<p>***<\/p>\n<p>Nasza \u015bwinia pochodzi\u0142a z lotniska, prawie, spod p\u0142otu, uchowa\u0142a si\u0119 pod bokiem strzeg\u0105cych \u0142adu i porz\u0105dku, przynajmniej w telewizyjnej propagandzie. Teren wok\u00f3\u0142 lotniska nie by\u0142 jednak zmilitaryzowany, \u015bwinia poleg\u0142a zupe\u0142nie niebohatersko, od pa\u0142ki i no\u017ca, nie broni palnej. W\u015br\u00f3d kwiku i rz\u0119\u017cenia, podobne d\u017awi\u0119ki musz\u0105 towarzyszy\u0107 ka\u017cdej wojnie.<\/p>\n<p>Darujmy sobie opis, proza wsp\u00f3\u0142czesna polska lubuje si\u0119 przecie\u017c w takim twardochowaniu, a ta jej twardo\u015b\u0107 wydaje si\u0119 jako\u015b zwi\u0105zana z ch\u0142opskim zami\u0142owaniem do zabijania zwierz\u0105t, oczywi\u015bcie to bicie, kaleczenie, kogut bez g\u0142owy, z g\u0142ow\u0105 obok, gdacz\u0105c\u0105, \u015bwinia do g\u00f3ry nogami z przebitym boczkiem, wyciekaj\u0105ca na \u015bmier\u0107 do miski sprytnie podstawionej, \u017ceby by\u0142o czym kaszank\u0119 nas\u0105czy\u0107, ca\u0142e to seryjne mordowanie ma uzasadnienie w ekonomii, ludzkiej i boskiej, co\u015b w ko\u0144cu je\u015b\u0107 musimy, przecie\u017c nie b\u0119dziemy \u017carli ziemi, nawet je\u015bli uda\u0142o si\u0119 nam uczyni\u0107 j\u0105 poddan\u0105 jak niewolnica Isaura. Ale ta zamieszka\u0142a mi\u0119dzy nami jednak troch\u0119 p\u00f3\u017aniej.<\/p>\n<p>Wcze\u015bniej wie\u017ali\u015bmy \u015bwi\u0144skie truch\u0142o stygn\u0105ce na mrozie sankami, zawini\u0119te w foli\u0119 i szmaty, ale nie do ko\u0144ca szczelnie, bo krew kapa\u0142a ze spekulanckiego pakunku i barwi\u0142a \u015bnieg tropem czerwie\u0144szym od komuny, kt\u00f3ra ju\u017c dawno wyblak\u0142a i spra\u0142a si\u0119 jak szmata. Nasza droga do domu, bia\u0142o czerwona, p\u0142ozy odci\u015bni\u0119te w \u015bniegu, cho\u0107 rozstaw mniejszy ni\u017c w kibitce. Na co dzie\u0144 sanki, kt\u00f3rymi wie\u017ali\u015bmy martw\u0105 \u015bwini\u0119, s\u0142u\u017cy\u0142y jednak do zabawy, a nie w partyzantce.<\/p>\n<p>Z naprzeciwka patrol, widzieli\u015bmy na filmach o okupacji, \u017ce patrolowi nie wolno patrze\u0107 w oczy, \u017ceby nie nawi\u0105zywa\u0107 kontaktu, nie tylko wzrokowego. To ROMO, wida\u0107 od razu, umundurowanie prosto z magazynu, \u017ale dobrane, oddzia\u0142y naprawd\u0119 rezerwowe, ci bez zapalczywo\u015bci, kazali, to \u0142a\u017c\u0105, \u017ceby nie p\u00f3j\u015b\u0107 siedzie\u0107 za odmow\u0119. Wi\u0119c i oni nie patrz\u0105, poodwracali g\u0142owy, \u017ceby nie widzie\u0107 i nie by\u0107 widzianym, zmobilizowano tych rezerwist\u00f3w nagle, odrywaj\u0105c od wa\u017cniejszej walki, powa\u017cniejszej, codziennej, o szynk\u0119 i cytrusy od\u015bwi\u0119tne i od polowania na poczw\u00f3rn\u0105 choink\u0119.<\/p>\n<p>Nie przyjrza\u0142em si\u0119 wi\u0119c dobrze, ale im dalej od tamtego spotkania, jestem coraz bardziej pewny, \u017ce to by\u0142 on, historyk z mojego liceum, pop, m\u00f3wili\u015bmy na niego, bo szefowa\u0142 podstawowej organizacji partyjnej. Ale to on w\u0142a\u015bnie, a nie inni nauczyciele, opowiada\u0142 na swoich lekcjach otwarcie o Katyniu, o stalinizmie, o losie pierwszej mi\u0119dzynarod\u00f3wki komunistycznej.<\/p>\n<p>Popa spotka\u0142em po latach, w szpitalu, za demokracji, by\u0142 ju\u017c na emeryturze i nie wygl\u0105da\u0142 dobrze. Zaprasza\u0142 do siebie, na ma\u0142\u0105 w\u00f3deczk\u0119 i du\u017ce, powa\u017cne rozmowy o polityce, tej i tamtej. Nie chcia\u0142o mi si\u0119 politykowa\u0107, wi\u0119c odwleka\u0142em i nie zd\u0105\u017cy\u0142em, bo umar\u0142, bardziej ze zgryzoty ni\u017c z wieku.<\/p>\n<p>By\u0142o ich wi\u0119cej, tych szczeropolskich Wallenrod\u00f3w, co jako\u015b musieli radzi\u0107 sobie z konformizmem, a czasem robili z niego narz\u0119dzie nie tylko do kariery i \u015bwi\u0119tego spokoju. \u015awiat by\u0142 w\u00f3wczas czarno bia\u0142y tylko w zimowym pejza\u017cu i polskiej kronice filmowej. U szefa pop na uniwersytecie zdawa\u0142em zaleg\u0142y egzamin z nauk politycznych, udowadnia\u0142em mu nielegalno\u015b\u0107 stanu wojennego, nie oponowa\u0142 i po p\u00f3\u0142 godzinie wyszed\u0142em z pi\u0105tk\u0105, troch\u0119 to wtedy nie wypada\u0142o. W wi\u0119kszo\u015bci ci podw\u00f3rkowi wallenrodowie grali na dw\u00f3ch frontach, pod przykryciem tak szczelnym, \u017ce nikt ich spoza niego nie widzia\u0142.<\/p>\n<p>Mo\u017ce naprawd\u0119 uwa\u017cali, \u017ce co\u015b zmieniaj\u0105, b\u0119d\u0105c w samym \u015brodku, poziomki bez smaku, poprawiacze nienaprawialnego, marzyciele, cynicy, ketmani, dwulicowcy, schizofrenicy, z rozdwojonymi ja\u017aniami i j\u0119zykami, we people, my nar\u00f3d, ludzie, niewyleczeni do dzi\u015b. Bo chodzi\u0142o wtedy o minimum: o to, \u017ceby \u017cy\u0107 i da\u0107 \u017cy\u0107 drugiemu, i nie ze\u015bwini\u0107 si\u0119 przy tym, przynajmniej nie za bardzo. Teraz to minimum wydaje si\u0119 ogromne.<\/p>\n<p>Troch\u0119 przerobionego \u015bwi\u0144skiego mi\u0119sa zabrali\u015bmy do wielkiego miasta, gdy ju\u017c pozwolono nam wr\u00f3ci\u0107 na uczelnie. W bramie uniwersytetu sprawdza\u0142 legitymacje wielki brzuchaty milicjant, patrz\u0105cy na nas z pogard\u0105 znad wielkiego brzucha zastawiaj\u0105cego ca\u0142\u0105 furtk\u0119, a\u017c nie mog\u0142em oprze\u0107 si\u0119 skojarzeniom z tamt\u0105 wieprzowin\u0105, w odr\u00f3\u017cnieniu od tego ludzkiego t\u0142uszczu nielegaln\u0105.<\/p>\n<p>Kiedy wie\u017ali\u015bmy go spod wojskowego lotniska, kt\u00f3re ju\u017c za wolnej Polski posz\u0142o cz\u0119\u015bciowo do cywila i sta\u0142o si\u0119 s\u0142awne na ca\u0142y wolny kraj, gdy przez dwa lata istnienia nie odlecia\u0142 z niego \u017caden samolot, bo gospodarka bezsensownie planowa trzyma\u0142a si\u0119 czasem dobrze na liberalnym rynku, kiedy wi\u0119c ze wsi pod lotniskiem wie\u017ali\u015bmy na sankach \u015bwi\u0144skiego trupa, to szparami w ceracie kapa\u0142a z niego jucha, \u015bwie\u017co czerwona i plami\u0142a \u015bnieg, zakazana \u015bwinia, teraz je wojna, kto handluje, p\u00f3ki my \u017cyjemy.<\/p>\n<p>Plami\u0142a ten \u015bnieg w barwy narodowe, czerwone na bia\u0142ym, a przez dziurawy worek wystawa\u0107 zacz\u0105\u0142 \u015bwi\u0144ski ryj, i my\u015bla\u0142em sobie wtedy, pami\u0119tam jak dzi\u015b, \u017ce te sanki, ta kontrabanda, mi\u0119sna miejska partyzantka, \u017ce ta \u017cywotno\u015b\u0107 nieustaj\u0105ca, \u017ce to wszystko naprawd\u0119 dowodzi, \u017ce or\u0142a WRONa nie pokona.<\/p>\n<p>I nie pokona\u0142a, ale nawet mi wtedy przez my\u015bl nie przesz\u0142o, \u017ce wszystkich nas i wszystko pokona w\u00f3wczas zwyczajny i chamski, a teraz wykwintnie przyozdobiony jab\u0142kami i z\u0142ocistym, pachn\u0105cym sosem z wtedy nieznanymi przyprawami, ale przecie\u017c ten sam, niezniszczalny i swojski \u015bwi\u0144ski ryj. Tak teraz, jak i na zawsze, i na wieki wiek\u00f3w, zapewne.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Rok by\u0142 tysi\u0105c dziewi\u0119\u0107set osiemdziesi\u0105ty i pierwszy. Zima. Napada\u0142o jakby by\u0142o w zmowie, du\u017co, ci\u0119\u017cko, grubo, wybielaj\u0105c wszystko. Mo\u017ce sprzyja\u0142o tamtemu, sztywnemu jak drewniana lalka z bajki o k\u0142amczuchu genera\u0142owi, udaj\u0105cemu \u015blepca, czarnymi okularami zas\u0142aniaj\u0105cego dziury po sumieniu. Zwykle taki [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[1],"tags":[570,573,572,571,574,213],"class_list":["post-1051","post","type-post","status-publish","format-standard","hentry","category-bez-kategorii","tag-koksownik","tag-komenda","tag-romo","tag-swinia","tag-wezwanie","tag-zima"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1051","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1051"}],"version-history":[{"count":3,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1051\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1054,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/posts\/1051\/revisions\/1054"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1051"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcategories&post=1051"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/tyczynski.muzeumliteratury.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Ftags&post=1051"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}